zapora w Solinie w kolorze

Budowa zapory nad Soliną – pierwsze fotografie w kolorze [FOTO]

Budowa zbiornika na Sanie nie byłaby możliwa, gdyby nie koncepcja z roku ’21 – profesora Karola Pomianowskiego. Wizję profesora zaczęto realizować już w roku 1921 w Myczkowcach, jednak nieskutecznie.

Pierwsze rozpoznanie geologiczno-hydrologiczne w dolinie Sanu przeprowadzono jednak dopiero w latach 1936–1937, a dalsze prace przerwała II wojna światowa. Nowa koncepcja zabudowy doliny Sanu powstała w roku 1955 pod kierownictwem inż. Bolesława Kozłowskiego
Budowę zapory rozpoczęto w 1960 r. Główne prace ziemne i roboty fundamentowe zakończono w 1964 r.

W lipcu tegoż roku rozpoczęto wznoszenie korpusu zapory. Podstawowe prace betoniarskie przy zaporze zamknięto pod koniec lutego 1968 r. W międzyczasie trwała budowa budynku elektrowni i montaż urządzeń hydroenergetycznych. Wstępny rozruch pierwszej turbiny odbył się 9 marca 1968 r., a 20 lipca (dwa dni przed ówczesnym świętem 22 lipca) oddano zaporę do eksploatacji




 

Zdjęcia archiwalne PGE

 

Evento i Pasat rozpoczęły służbę w straży granicznej

Trwa szkolenie nowych koni służbowych zakupionych przez Bieszczadzkim Oddziale SG. Po krótkim wdrożeniu, zawsze niezawodne w służbie konie, będą wspierały ochronę trudnego odcinka granicy państwowej w Bieszczadach.

 

 

Konie są uzupełnieniem nowoczesnych technologii wykorzystywanej w ochronie granicy państwowej.

Bieszczadzka Straż Graniczna jako jedyna w Polsce patroluje granicę konno. Ta forma służby ma na Podkarpaciu już ponad 25 letnią tradycję. Nawiązuje do czasów kiedy pierwszych dekadach XX stulecia granicę ochraniali żołnierze Korpusu Ochrony Pogranicza.

Nowe konie to Evento i Pasat, w wieku 4 i 5 lat.

Aktualnie konie przechodzą szkolenie. Ich trenerem jest strażnik graniczny. Kompani służby przyzwyczajają się do siebie i nabywają umiejętności, które pozwolą efektywnie działać na granicy.

Konie doskonale sprawdzające się w trakcie patroli skrytych w Bieszczadach są również szkolone na wypadek sytuacji kryzysowych – strzałów i detonacji.

Evento, Pasat, Bachmat, Falcon, Kaprys, Wasal, Korynt oraz Feniks to konie, które pełnią słuzbę w dwóch bieszczadzkich placówkach SG – w Ustrzykach Górnych oraz w Czarnej Górnej. To jedyne konie służące na granicy w skali całego kraju.

W skład grupy jeźdźców konnych Bieszczadzkiego Oddziału SG wchodzi kilkunastu specjalnie wyszkolonych funkcjonariuszy. Podczas kilkugodzinnego patrolu konnego, bez względu na pogodę i porę roku, są w stanie skrycie sprawdzić ponad trzydziesto-kilometrowy odcinek granicy.

Po przepracowaniu ponad 15 lat w Bieszczadzkim Oddziale SG dwa konie Solo i Lewiatan odeszły na emeryturę. Granicę państwową ochraniały w kilku placówkach: Kalnikowie, Krościenku, Czarnej Górnej i Ustrzykach Górnych.

źr. BiOSG

Ustrzyki Dolne: 44-latka handlowała podrobionymi perfumami

Policjanci wydziału kryminalnego zatrzymali dwóch mężczyzn i kobietę. Cała trójka to obywatele Mołdawii. Kobieta sprzedawała perfumy oznaczone podrobionymi znakami towarowymi różnych wiodących marek. Funkcjonariusze znaleźli kilkadziesiąt flakonów takich perfum.

W miniony piątek, policjanci z wydziału kryminalnego zatrzymali trzy osoby, dwóch mężczyzn i kobietę, którzy mieli handlować podrobionymi perfumami. Wszyscy to obywatele Mołdawii. Osoby wpadły w ręce mundurowych w trakcie wyjazdu z placu targowego, w Ustrzykach Dolnych. W trakcie przeszukania osobowego bmw, policjanci znaleźli ponad 80 sztuk perfum z prawdopodobnie podrobionymi znakami towarowymi. Trwa szacowanie strat.

Policjanci ustalili, że sprzedającą była 44 – latka. Kobiecie przedstawiono zarzut w związku z naruszeniem art. 305 prawo własności przemysłowej.

Za obrót towarami oznaczonymi podrobionymi znakami towarowymi grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do 2 lat.

źr. KPP Ustrzyki Dolne 

Ustrzyki Dln.: Zatrzymali go, bo nie miał świateł. Wyszło, że ma 2,5 promila

W sobotę ustrzyccy policjanci zatrzymali do kontroli kierowcę renault, który jechał bez włączonych świateł. Okazało się, że brak świateł nie był największym problemem. Mężczyzna miał 2,5 promila alkoholu w organizmie oraz przewoził dwóch pasażerów.

Do zatrzymania do kontroli kierowcy renault doszło w sobotę w miejscowości Krościenko. Policjanci ruchu drogowego zauważyli samochód osobowy, który jechał bez włączonych świateł mijania. W trakcie czynności funkcjonariusze wyczuli od kierującego silną woń alkoholu.

46-letni mężczyzna miał w organizmie prawie 2,5 promila alkoholu. Okazało się, że mieszkaniec powiatu sanockiego, z dwójką znajomych, jechali na Ukrainę. Pasażerowie byli trzeźwi.

W związku z tym policjanci zatrzymali kierowcy prawo jazdy. Pamiętajmy, że za prowadzenie pojazdów w stanie nietrzeźwości grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności, wysoka grzywna i zakaz prowadzenia pojazdów.

źr. KPP Ustrzyki Dolne

Żubry schodzą do miejsc zimowania w Bieszczadach

Żyjące w Bieszczadach żubry schodzą już z wyższych partii gór i jak co roku zaczynają powolne przemieszczanie się do położonych w cieplejszych dolinach miejsc zimowania. W tym roku już od połowy października leśnicy obserwują coraz liczniejsze ich grupy liczące po kilkadziesiąt osobników.

Od wczesnej wiosny w małych grupach lub wręcz samotnie przebywają one w wyższych partiach Bieszczadów. Natomiast pod koniec lata łączą się w większe stada, a potem wędrują do miejsc zimowania, co przypomina nieco sezonowe wędrówki amerykańskich bizonów. Żubry ciągle mają obfitość pożywienia w naturze, bo cały czas sprzyja im pogoda; nie ma mrozu, ani opadów śniegu.

 

Na terenie Nadleśnictwa Baligród, w pasmie Chryszczatej, obserwowane są już grupy żubrów liczące 30-50 osobników. Wciąż pozostają jednak w wyżej położnych dolinach, żerując na jeżynie w lesie i na otwartych łąkach. Leśnicy zaczęli już dokarmianie tych zwierząt, by odciągnąć je od upraw leśnych, ze względu na szkody, jakie w nich wyrządzają. Subpopulacja bytująca w tej części gór liczy już ponad 300 osobników, które przed zimą przemieszczają się na północ, dochodząc nawet pod Lesko w okolicę góry Gruszka. Wśród nich są też osobniki zarażone telazjozą – groźną chorobą, wywołaną przez nicienie pasożytujące w gałce ocznej zwierząt.

Z kolei żubry żyjące we wschodniej części Bieszczadów, głównie nad Sanem pod Otrytem, gromadzą się również w duże stada. Największe zaobserwowane liczyło dokładnie 129 osobników, co skrupulatnie policzył Mateusz Matysiak, znakomity fotograf przyrody.

– Po raz pierwszy w Bieszczadach spotkałem się z takim zjawiskiem. Był to czas „mruczącej”  rui żubrów, a spotkanie okazało się niezwykłe, bo wielkość stada rozciągniętego na sporej przestrzeni nie pozwoliła ująć w kadrze wszystkich osobników. Dopiero po analizie wielu kolejnych zdjęć, mogłem podać dokładną ich liczbę – 129, w tym 24 cielęta z tegorocznych porodów! – mówi Mateusz Matysiak. – To dla mnie absolutny bieszczadzki rekord. Niestety, nie udało mi się uwiecznić wszystkich w jednym kadrze. Część stada mocarzy pasących się na samym skraju lasu od strony skąd przybyłem, zwyczajnie, nieumyślnie spłoszyłem, nie zauważając ich w gęstej wtedy mgle. Prezentowane zdjęcie to „sklejka” trzech kolejnych ujęć z setką żubrów widoczną w kadrze. Chwilkę wcześniej natknąłem się na 30 żubrów na górze i spłoszyłem je do przeciwległego lasu. Nie wykluczam, że mogło być jeszcze więcej, bo gdy zacząłem liczyć, to niektóre mogły już wejść do lasu – dodaje fotograf.

 

Według inwentaryzacji z marca tego roku w Bieszczadach, w dwóch odizolowanych od siebie dzikich populacjach, żyje ponad 550 żubrów, przebywających stale na terenie nadleśnictw: Baligród, Komańcza, Stuposiany i Lutowiska. Zimą żubry bywają obserwowane w lasach nadleśnictw Lesko i Ustrzyki Dolne.

 

Stuposiany: Z Afganistanu do Polski. Złapani przez pograniczników

Funkcjonariusze SG z Bieszczad zatrzymali czterech mężczyzn, którzy pieszo przekroczyli granicę państwa z Ukrainy do Polski. Okazało się, że nielegalni imigranci to obywatele Afganistanu. W ramach readmisji uproszczonej cudzoziemcy zostali przekazani z powrotem na Ukrainę.

W piątek (18 października), funkcjonariusze Straży Granicznej z Placówki w Stuposianach prowadzili działania graniczne w związku z pozostawionymi na pasie drogi granicznej śladami nielegalnego przekroczenia granicy z Ukrainy do Polski.

W wyniku tych działań, w okolicy m. Pszczeliny Widełki (powiat bieszczadzki), zatrzymano czterech mężczyzn, jak się okazało obywateli Afganistanu. Wśród nich był ojciec z 15-letnim synem.

W trakcie składania wyjaśnień cudzoziemcy przyznali, że od kilku miesięcy przebywali na Ukrainie, a następnie zaplanowali dotrzeć na zachód Europy.

Ponieważ nie posiadali stosownych dokumentów, “zieloną granicę” w Bieszczadach przekroczyli nielegalnie. Tu zostali zatrzymani.

Funkcjonariusze Straży Granicznej po przeprowadzeniu stosownych czynności administracyjnych przekazali imigrantów z powrotem na Ukrainę.

Od początku bieżącego roku, Straż Graniczna na Podkarpaciu zatrzymała już ponad 120 imigrantów, którzy usiłowali nielegalnie przedostać się do państw UE.

źr. BiOSG

Polańczyk: Tragiczny wypadek. Nie żyje motocyklista

Policjanci wyjaśniają okoliczności wypadku, do którego doszło w sobotę w Polańczyku. Kierujący motocyklem wypadł z drogi i stoczył się ze skarpy. Mimo podjętej reanimacji, życia motocyklisty nie udało się uratować.

Do wypadku doszło po godz. 11, w Polańczyku w powiecie leskim. Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierujący motocyklem, 45-letni mieszkaniec województwa łódzkiego, prawdopodobnie w wyniku nadmiernej prędkości, na śliskiej nawierzchni, na zakręcie, wpadł w poślizg, zjechał z jezdni, a następnie wraz z pojazdem stoczył się z kilkumetrowej, stromej skarpy. Mimo podjętej akcji reanimacyjnej, życia 45-latka nie udało się uratować.