Strona główna PRZEMYŚL Włodzimierz Bodnar o małżeństwie wyleczonym amantadyną

Włodzimierz Bodnar o małżeństwie wyleczonym amantadyną

276
0

Na facebookowej stronie przychodni Optima w Przemyślu, gdzie leczy lek. Włodzimierz Bodnar, pojawił się wpis, informujący o leczeniu pewnego małżeństwa chorego na Covid-19 amantadyną.

We wpisie czytamy:
Historia pewnej rodziny, która dzięki determinacji uratowała swoje zdrowie i życie. Z wykorzystaniem amantadyny. Takich sytuacji jest wiele, zobacz je także w sekcji komentarzy poniżej 
Dla anonimowości osoby nie podajemy miejsca ani inicjałów. Jest to małżeństwo po 60, które mieszka w mniejszej miejscowości w Polsce. Kobieta to aktywna zawodowo pielęgniarka, która pracuje w jednym z POZ.
Niestety zachorowali na COVID-19, co zostało potwierdzone testem. Posiadali wszelkie objawy choroby (gorączka powyżej 38C, kaszel, duszność, ogromne osłabienie, bóle całego ciała, czy brak apetytu, smaku i węchu). Małżeństwo było na tyle chore, że leżało już od kilku dni cały czas w łóżku.
Lekarz rodzinny za pomocą teleporady wypisał jedynie antybiotyk doustny, który nie pomagał. Niestety stan cały czas się pogarszał. Nikt ich nie zbada, bo mają kwarantannę. Karetka też nie przyjedzie. Mają czekać. Pytanie na co?


W 6 dniu choroby zdobyli kontakt do specjalisty pulmonologa dr Bodnara, który podjął się leczenia tych osób zdalnie, bo nikt nie chciał im pomóc.
Zostało włączone leczenie zgodnie ze schematem chlorowodorkiem amantadyny. Po 2 dniach stan kobiety uległ częściowej poprawie (spadła gorączka), ale nadal utrzymywała się część objawów (męczący i bolesny kaszel, ogromne osłabienie).
Według schematu leczenia amantadyną COVID-19, jeśli nie ma diametralnej poprawy oznacza to, że wirus wyrządził powikłania, które też trzeba leczyć. Pojawiło się podejrzenie zapalenia płuc.
Nikt nie chciał zbadać pacjentów (bo do COVID-19 nikt nie przyjeżdża).
Długość choroby od czasu pierwszych objawów również sugerowała, że mogło się rozwinąć zapalenie płuc. Według naszych danych wielu pełnoobjawowych pacjentów po kilku dniach choroby – bez leczenia amantadyną – ma już zapalenie płuc.
Została zlecona terapia antybiotykowa domięśniowo, którą kobieta podawała mężowi i sama sobie, bo nikt nie chciał im robić zastrzyków (bo COVID). Została także utrzymana terapia amantadyną. Co przy osobach, które leżą przez wiele dni ze względu na ogromne osłabienie stanowi niesamowite wyzwanie.
Były codzienne rozmowy (stały telefoniczny kontakt) i płacz przez telefon, chęć poddania się pacjentów. To była dramatyczna walka o życie.
Stan pacjentów poprawiał się; po 5 dniach od rozpoczęcia leczenia przez doktora Bodnara czuli się na tyle dobrze, że mogli wstać z łóżka i funkcjonować. Finalnie terapia zajęła 12 dni i zakończyła całkowitym wyzdrowieniem. Po zakończeniu leczenia, te osoby powróciły do czynnej pracy zawodowej.

Jest doniesienie do prokuratury ws. lekarza Włodzimierza Bodnara