W ostatnich tygodniach jesteśmy świadkami maślanego kryzysu. Chociaż kostka masła od zeszłego roku podrożała już niemal dwukrotnie, jego ceny nadal idą do góry i nic nie wskazuje na to, by ten trend szybko miał się zmienić.

Ubiegłego lata za 200 gramów masła płaciliśmy ponad 3 zł. Dziś trudno znaleźć ten sam produkt, w cenie nie przekraczającej 6 zł. Co gorsza, kilogram masła, w ciągu ostatnich dwóch tygodni podrożał o złotówkę. Natomiast w ciągu kilku tygodni hurtowa cena masła skoczyła o ponad 10 zł za kilogram i sięgnęła 24 złotych.

Co jest powodem wzrostu cen?

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, zwłaszcza że cena mleka stale spada. Eksperci tłumaczą, że wzrost cen spowodowany jest globalnymi zawirowaniami. Z jednej strony znacznie miał wzrosnąć popyt na masło zwłaszcza w Europie i w Chinach. Z drugiej, mimo rosnącego zapotrzebowania, spadła jego produkcja, dla przykładu w Polsce o 5 procent w skali roku. Jednocześnie, niektórzy fachowcy wskazują na zanik  (trwającą już od kilku lat) “antymaślanej” kampanii, co mogło wzmóc popyt na ten produkt.

Zdaniem Stanisława Bartmana, prezesa Podkarpackiej Izby Rolniczej. – Wzrost cen masła sprawił, że coraz częściej wiele osób rezygnuje z jego zakupu. Zdaniem Bartmana, spadający popyt skłoni handlowców do refleksji nad ceną.

Mamy nadzieję, że słowa prezesa PIR okażą się prorocze i cena masła w kolejnych miesiącach zacznie systematycznie spadać. Chyba nikt z naszych czytelników nie wyobraża sobie, by powszechne i lubiane masła stały się dla nas towarem luksusowym.

Źródło: Super Nowości