Kolejne urzędy pocztowe w Polsce przyłączają się do strajku listonoszy. Chcą nie tylko podwyżek, ale też przywrócenia do pracy zwolnionych dyscyplinarnie za udział w protestach w 2017 roku pracowników. 

Grypa gołębi pocztowych dopada listonoszy, którzy idą na L4. Wrocław, Opole, Częstochowa, Słupsk czy Szczecin to tylko niektóre miasta w których absencja chorobowa dosięgła prawie 40 % pracowników. W kilku urzędach pocztowych listonosze w ogóle nie wyruszyli w swoje rejony. Na Podkarpaciu strajk jeszcze nie został oficjalnie zorganizowany, ale głośno się o nim dyskutuje i nie jest wykluczone, że strajk zawita na Podkarpacie.

Czego oczekują listonosze ?
1.  Podwyżek o 1000 zł brutto. W tej chwili zarabiają około 2500 zł brutto co daje niewiele więcej niż najniższa krajowa.

2. Reorganizacja i zmniejszenie rejonów dla służby doręczeń

3. Usunięcie z zakresu obowiązków w umowie o pracę sprzedaży artykułów handlowych i zaprzestania wywierania presji na pracownikach w celu zakupu towarów z własnych pieniędzy;

4. Usunięcia z zakresu obowiązków w umowie o pracę noszenia przez służbę doręczeń druków bezadresowych. Powinny być one w zakresie czynności dodatkowych dla osób chętnych i dodatkowo płatne;

5. Przestrzeganie regulaminu w zakresie nie wpisywania listów poleconych przez listonoszy, tylko przez odpowiednie do tego zatrudnione osoby;

6. Wypłacenie premii za okres świąteczno-noworoczny za 2017 rok (400 złotych brutto) oraz 2018 rok (400 złotych brutto) na każdego pracownika eksploatacji zatrudnionego w tym okresie;

7. Zakaz organizowania wigilii i imprez integracyjnych dla kierownictwa, dyrektorów, naczelników ze środków Funduszu Socjalnego;

8. Bony żywnościowe wypłacane przez cały rok dla listonoszy i listonoszek – wspólna stawka 10 zł. W przypadku “rozbiórek” podczas których listonosze wykonują dodatkową pracę, bony z rejonu “rozbieranego” mają trafiać do pracowników wykonujących “rozbiórkę”.

9. Zatrudnianie dodatkowych osób w okresie wakacyjnym w celu zabezpieczenia obsady;

10. Pracownik, który przeprowadza szkolenie nowo zatrudnionych osób na Poczcie otrzymuje 100 zł brutto premii za każdy dzień szkolenia;

Nasz rozmówca opowiada, jak ciężka jest praca listonoszy. Radko kiedy w rejonie jest ustawowe osiem godzin. Często pracuje więcej. W dzień, w którym jest wypłata, nosi nieraz po kilkadziesiąt tysięcy złotych w gotówce. Do tego listy z elektronicznym potwierdzeniem odbioru czyli przesyłki z sądów albo prokuratur. – Zgubienie jednego takiego listu to 2500 zł kary – mówi nam Andrzej. – To więcej niż my zarabiamy.

Szefowie Poczty Polskiej zarabiają kolejno prezes od 588 tys. do 735 tys. złotych rocznie, wiceprezes od 564 tys. do 706 tysięcy. Podobne wynagrodzenia otrzymują członkowie zarządu, a ich łączne pensje wynoszą około 4 mln zł rocznie.

Inny listonosz tłumaczy, że Poczta żeruje na pracownikach, nie zatrudnia nowych listonoszy, bo po co jak obecni listonosze mogą roznieść przesyłki tam gdzie brakuje ludzi, a poczta zaoszczędzi na tym,  później słyszymy tylko, że ktoś ma opóźniony list, albo listonosz nie czekał za długo przy drzwiach. To już wina listonoszy, którzy chcą się wyrobić z dostarczeniem każdej przesyłki, chociaż czasami jest to niemożliwe. – mówi nam Piotr.

Dodatkowo trzeba wspomnieć, że część listonoszy porusza się na oddalone rejony swoimi samochodami, za każdy kilometr poczta płaci,  płaci tyle, ile płaciła kilkanaście lat temu kiedy benzyna była za 3 zł.  Za wszystkie naprawy samochodów płacą listonosze, ze swoich pieniędzy. Za co często dopłacają ze swojej wypłaty zasadniczej.

Poczta to dziś nie tylko listy, ale też dystrybucja prasy, usługi bankowe, logistyka i rozwijający się dynamicznie rynek paczkomatów.
Poczta Polska jest największym pracodawcą w Polsce. Zatrudnia 80 tys. ludzi i posiada sieć 7,5 tys. placówek.