Stal Mielec trzeci sezon z rzędu bije się o powrót do Ekstraklasy. Po rundzie jesiennej Stal, podobnie jak rok temu zimuje na pozycji wicelidera. W tym sezonie jest jeszcze większa nadzieja bo awans uzyskają trzy zespoły. Wokół klubu jednak słychać głosy, że powrót po 24 latach do elity nie jest celem wszystkich w Mielcu.

O gorącej atmosferze wokół klubu pisaliśmy w grudniu, gdy Stal wystosowała oświadczenie w związku z planami ograniczenia finansowania Klubu przez Miasto. Po zakończeniu rundy jesiennej klub ogłosił zimową listę transferową na której znalazło się kilku kluczowych do pewnego momentu zawodników. Na liście znaleźli się: bramkarz Seweryn Kiełpin, obrońca Martin Dobrotka, pomocnicy Josip Soljic, Kristijan Soljic, Łukasz Janoszka, napastnik Josip Barisic. Ponadto klub wystąpił o skrócenie wypożyczenia obrońcy Pawła Olszewskiego z Jagiellonii Białystok. W dzisiejszym wywiadzie dla “Przeglądu Sportowego” trener biało-niebieskich Dariusz Marzec stwierdził, że w minionej rundzie nie wszyscy mieli jeden cel.

To, co w ostatnim czasie widziałem w drużynie, było jednym z moich najtrudniejszych okresów w pracy trenerskiej. Nie chodzi tylko o względy piłkarskie. Klub pożegnał się z pięcioma zawodnikami, a może być ich więcej. Mowa o piłkarzach najbardziej doświadczonych, a czasem i teoretycznie najlepszych w zespole. Można sobie tylko wyobrazić dlaczego.

Kibice nie mogli wyjść z podziwu, że Stal potrafiła w minionej rundzie przegrać z najsłabszymi przeciwnikami w lidze teoretycznie mocniejszym składem, po czym wygrywać z najmocniejszymi w momencie, gdy trener odsunął od gry wiodących zawodników. Pytany przez dziennikarza o pogłoski, że niektórych piłkarzy podejrzewano o grę u bukmacherów, trener Marzec odpowiada:



Obijały mi się o uszy takie pogłoski, ale ja nawet czegoś takiego nie dopuszczam. Nie chcę w ogóle o tym myśleć. Pierwszy raz jednak spotkałem się z czymś takim, że w stabilnym i poukładanym klubie nie wszyscy chcieli tego samego, co zarząd i kibice. Nie wszyscy mieliśmy jeden cel. Nie wszyscy szliśmy w jedną stronę…

Tak duża rotacja składu nie jest dobrą sytuacją dla utrzymania równowagi w drużynie aspirującej do awansu. Wokół klubu również słychać głosy o braku stabilizacji. Miasto planuje ograniczać finansowanie, a klub wciąż nie jest w stanie przekształcić się w spółkę. Kibice irytują się twierdząc, że nie wiadomo, w którą stronę to wszystko idzie. Ktoś jest odpowiedzialny za strategię Stali. Czy wszystko jest w porządku jeśli do klubu są sprowadzani zawodnicy o niskiej motywacji. Kibice za przykład złego planowania pokazują Brazylijczyka Davi’ego, który grał co najwyżej w 4 lidze, a jego pensja miała wynosić ok. 3 tys euro. Cała sytuacja staje się problematyczna, jeśli nie wszyscy mają jeden cel to ciężko zbudować odpowiedni klimat wokół misji powrotu Stali Mielec w drodze po dawny blask wśród sponsorów, ale przede wszystkim fanów mieleckiej drużyny.

Sytuacja wymaga sprawnego reagowania. Podkarpacie zasługuje na to, żeby zespół z tego województwa zaistniał w Ekstraklasie. Bo przecież od reformy administracyjnej w 1999 roku, żaden klub z naszego województwa nie wystąpił na tym szczeblu. Ostatnim sezonem gdy drużyny z terenów należących obecnie do Podkarpacia występowały w najwyższej lidze piłkarskiej był ten przed 24 laty (1995/96). Wtedy to z ówczesnej I ligi spadły Stal Mielec i Siarka Tarnobrzeg.

Stal do treningów wraca we wtorek.

https://twitter.com/fksstalmielec/status/1213453197840408576