Instytut Pamięci Narodowej, zbadał zarzuty strony ukraińskiej, jakoby pod rozebranym rok temu pomnikiem upamiętniającym UPA miała być masowa mogiła żołnierzy tamtej formacji. W badanym miejscu nie stwierdzono żadnych żołnierskich mogił.

Pomnik UPA w Hruszowicach od lat wywoływał kontrowersje. Po decyzji administracyjnej, że jest on nielegalny, do jego demontażu przystąpili działacze Młodzieży Wszechpolskiej i Ruchu Narodowego we wspólpracy z lokalnymi władzami.  W konsekwencji  demontażu, władze w Kijowie wprowadziły zakaz poszukiwań i ekshumacji szczątków polskich ofiar wojen i konfliktów na terytorium Ukrainy. Od tego czasu między Warszawą i Kijowem trwa spór w tej sprawie.

Strona Ukraińska twierdziła, że pod pomnikiem znajdował się masowy grób żołnierzy, polski IPN postanowił to sprawdzić, rozpoczeły się prace archeologiczne, które jednak obaliły tezę strony ukraińskiej. Jak twierdzi Bogusław Kleszczyński z rzeszowskiego oddziału IPN. „Przez trzy dni prowadziliśmy tam prace archeologiczne odkryliśmy typowe cmentarne pochówki, zarówno mężczyzn kobiet jak i dzieci. Nie było żadnej zbiorowej mogiły. Nie było też żadnych przedmiotów które mogłyby uzasadniać powiązanie tych pochówków z działaniami zbrojnymi. A więc podstawową tezę strony ukraińskiej wykluczyliśmy”

Świetosław Szeremeta, szef ukraińskiej rady do spraw upamiętnień neguje jednak wyniki prac IPNu i żąda odbudowy pomnika.