Zarzut spowodowania wypadku drogowego usłyszał 21-letni mężczyzna, który w niedzielę w Mielcu wjechał w latarnię. Tester policyjny wykazał, że mężczyzna był pod wpływem narkotyków. Nie miał uprawnień do kierowania. W zdarzeniu obrażeń doznały dwie młode kobiety. W sprawie trwają dalsze czynności.

Zdarzenie drogowe miało miejsce w niedzielę około godziny 14. Jak ustalili policjanci kierujący alfą romeo wyjeżdżając z łuku drogi wpadł w poślizg, następnie przejeżdżając przez pas zieleni i krawężniki uderzył w przydrożną latarnię. W samochodzie znajdowały się cztery osoby. Dwóch mężczyzn w wieku 19 i 21 lat i dwie kobiety w wieku 17 i 20 lat. Z miejsca zdarzenia kobiety z obrażeniami zostały zabrane do szpitala przez załogę karetki pogotowia.



Na miejscu wypadku policjanci zastali więcej osób, spośród których jeden z mężczyzn utrzymywał, że był kierowcą alfy. W rozmowie ze świadkami policjanci ustalili jednak, że kierowcą pojazdu w chwili zdarzenia był 21-letni mieszkaniec Mielca, a nie mężczyzna który się za niego podaje. Po sprawdzeniu w policyjnych bazach danych okazało się, że 21-latek nie posiada uprawnień do kierowania pojazdami.Kierujący alfą został poddany badaniu na zawartość alkoholu i narkotyków w organizmie. Był trzeźwy, jednak tester wykazał, że jest pod wpływem narkotyków, co dodatkowo zostanie potwierdzone w trakcie policyjnego postępowania. Mężczyzna został zatrzymany w policyjnym areszcie.

Funkcjonariusze przedstawili 21-letniemu mężczyźnie zarzut spowodowania wypadku drogowego. Podejrzany przyznał się do zarzutu i wyjaśnił, że mogło dojść do wypadku przez zbyt szybką jazdę oraz pęknięcie opony w samochodzie. W sprawie prowadzone są dalsze czynności.