Trzy lata temu, w Wielką Sobotę w Weryni k. Kolbuszowej doszło do tragicznego w skutkach wypadku samochodowego. Śmierć poniosło pięciu młodych piłkarzy.

Zawodnicy Wólczanki Wólka Pełkińska, podróżujący busem z Mielca na mecz z Avią Świdnik nigdy nie dotarli na miejsce. Podczas podróży, na jednym z zakrętów, bus wpadł w poślizg i uderzył w jadący z naprzeciwka tir. Trzy osoby zginęły na miejscu. Warunki drogowe były fatalne.

Do wypadku doszło przed godz. 10:00. Piłkarze spieszyli się na mecz, który oceniali jako bardzo ciężki, by tuż po nim powrócić do domów i spędzać w rodzinnym gronie Wielkanoc.

Na miejscu śmierć ponieśli bracia Kamil (22-lata) i Rafał (27-lat) Pydychowie oraz 18-letni Patryk Szewczak. W szpitalu zmarli Mariusz Korzępa (25 lat) i Kamil Oślizło (29 lat). 

Kierujący busem Kamil H. stanął przed sądem. Otrzymał karę półtora roku więzienia oraz 3-letni zakaz prowadzenia pojazdów, oprócz tego musi zapłacić po 15 tys. zł zadośćuczynienia rodzicom jednej z ofiar.

Wypadek przeżył jeden z braci Pydych, Krystian, który wiele tygodni utrzymywany był w śpiączce. Po wybudzeniu niewiele pamiętał z feralnego dnia, jedynie to, że pogoda do podróży była bardzo zła. Długo wracał do zdrowia. Drugim ocalałym z wypadku był Damian Bożek, grający dość długo w Stali Mielec, wypożyczony został właśnie do Wólki. Podczas podróży siedział obok kierowcy z przodu, co być może spowodowało, że nie odniósł poważniejszych obrażeń.

O tragedii mówiła cała Polska, tragiczna śmierć młodych piłkarzy wstrząsnęła nie tylko sportowym światem, ale całym Podkarpaciem.