Żołynia: Zarzuty dla 7 osób za wyłudzenie dotacji na gminne targowisko

7 osób usłyszało zarzuty związane z nieprawidłowościami przy budowie targowiska gminnego w Żołyni. Wśród podejrzanych są urzędnicy gminy w tym wójt Andrzej B. oraz przedstawiciele głównego wykonawcy. Śledztwo w sprawie wyłudzenia blisko milionowej dotacji prowadzą policjanci z Wydziału do walki z Korupcją KWP w Rzeszowie pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.

Jak ustalono, budowa targowiska nie została wykonana w terminie określonym w umowie, pomimo tego w Urzędzie Marszałkowskim w Rzeszowie przedłożono dokumenty, z których wynikało, że inwestycja została zakończona. Na podstawie dokumentów, w których poświadczono nieprawdę, gmina uzyskała na ten cel blisko milionową dotację ze środków Unii Europejskiej. W trakcie czynności ustalono również, że główny wykonawca oszukał firmy podwykonawcze realizujące roboty budowlane, nie wypłacając im należności w łącznej kwocie ponad 500 tysięcy.

Zgromadzono dowody na to, że w opisany proceder zaangażowani byli również urzędnicy gminy oraz osoby powiązane z głównym wykonawcą. W sprawie, na polecenie prokuratora, zatrzymano 7 osób, z którymi od 19 do 20 czerwca wykonano czynności procesowe. Urzędnicy będą odpowiadać między innymi za poświadczenie nieprawdy w dokumentach i posłużenie się nimi, w celu uzyskania dotacji, a także za niedopełnienie obowiązków oraz przekroczenie uprawnień. Natomiast przedstawiciele wykonawcy odpowiedzą również za oszustwo.

Wobec wszystkich podejrzanych prokurator zastosował wolnościowe środki zapobiegawcze, w postaci dozoru Policji, zakazu opuszczania kraju oraz poręczenie majątkowe w kwotach od 4 do 15 tysięcy złotych.

źr. KWP

Ukraina: Korespondent TVP broni pomnika UPA

 

PiS proponuje zmiany w samorządzie

Prawo i Sprawiedliwość chce doprowadzić do zmian w samorządzie gminnym, powiatowym i wojewódzkim. Dlatego w piątek 10 listopada przedstawiciele klubu parlamentarnego tej partii złożyli w Sejmie projekt nowelizacji ustaw o samorządzie. Tradycyjnie proponowane zmiany wywołały głośny sprzeciw nie tylko opozycji, ale przede wszystkim samorządowców. 

(więcej…)

Czy strażacy skontrolują prywatne posiadłości?

W najbliższych dniach strażacy oraz funkcjonariusze Straży Miejskiej rozpoczną kontrole prywatnych posiadłości, w wybranych miejscach w kraju. Skontrolują to w czym i jak palimy w piecach, a także sprawdzą czy na posesji panuje porządek, czy też mamy śmieci na podwórku! 

Na wstępie należy zaznaczyć, że strażnicy nie potrzebują żadnego szczególnego upoważnienia, by wejść na posesję. Dlatego obowiązkiem gospodarzy jest dobrowolne udostępnienie im wejścia na działkę. Niedawno akcja ruszyła w gminie Konstancin-Jeziorna, niebawem kontrolą mają być objęte również inne gminy w całym kraju.

Kontrole będą wykonywane przez umundurowanych strażników (strażacy, Straż Miejska), posiadających podpisane przez burmistrza upoważnienia. Te zostały wystawione w oparciu o ustawy: Prawo Ochrony Środowiska, Utrzymanie czystości i porządku w gminach oraz o Regulamin utrzymania czystości i porządku w danych gminach. Co ciekawsze zgodnie z prawem burmistrz, wójt lub prezydent miasta może upoważnić straż miejską do przeprowadzania kontroli w zakresie składowania odpadów i utrzymania porządku na nieruchomościach.

Strażnicy kontrolę mogą przeprowadzić w domach prywatnych w godzinach 6-22 (w firmach – przez całą dobę). Nie potrzebują żadnego upoważnienia ani nakazu. Do przeprowadzenia kontroli nie jest też wymagane podejrzenie, że w domu używa się szkodliwych materiałów. Kontrole mają charakter prewencyjny, co za tym idzie każdy kto posiada własną posesję może jej podlegać.

Czy możemy nie wpuścić kontroli do domu?
Okazuje się, że strażnik ma prawo do użycia środków przymusu bezpośredniego podczas interwencji! Nie mamy się czego obawiać, jeśli mieszkaniec nie jest agresywny i nie ma wyraźnych podejrzeń, że spala w piecu szkodliwe materiały, wówczas patrol nie użyje wobec niego siły. Nie oznacza to, że za niewpuszczenie strażników nie grożą żadne konsekwencje. Odmowa wpuszczenia strażników na teren nieruchomości jest przestępstwem, za którą grozi grzywna! 

Prowadzący kontrole jest upoważniony do:

  • wejścia do kotłowni i sprawdzenie, czy nie ma w niej śmieci przygotowanych do spalenia,
  • obejrzenia pieca i zweryfikowanie, czy nie palą się w nim śmieci,
  • sprawdzenia, czy właściciel przekazujemy śmieci odpowiednim służbom,
  • pobrania próbki popiołu, sadzy z pieca lub komina

Źródło: wp.pl

Smród zza wschodniej granicy truje mieszkańców podprzemyskich wiosek

Smród nadciągający nad polską granicę ze wschodu staje się coraz bardziej uciążliwy dla mieszkańców okolicznych wiosek. Przedwczoraj tamtejsi sołtysi spotkali się z wojewodą Ewą Leniart, by porozmawiać o problemie uciążliwego sąsiedztwa. 

Od dwóch lat, zawsze na początku września, mieszkańcy przygranicznych Rożubowic, Stanisławczyka, Hermanowic i Malhowic, zgłaszają problem z zanieczyszczonym powietrzem. Problem z uciążliwym smrodem pojawia się w weekendy, przy wiatrach ze wschodu, kiedy jest duża wilgotność. Bywały takie dni, w których odór był tak intensywny, że ludzie nie otwierali okien oraz starali się nie wychodzić na zewnątrz. W drugiej połowie października zanika. Sołtysi postanowili interweniować u wojewody właśnie teraz, by w następnym roku problem się nie powtórzył.

Jak informowali zebrani zdarzały się przypadki podtrucia dymem, który ich zdaniem może być szkodliwy dla zdrowia. Najczęstszymi objawami były bóle głowy, drapanie w gardle, pieczenie i łzawienie oczu. Jest to potwierdzone, bo doktor w Przemyślu przekazała, że większość osób z naszych miejscowości ma podobne objawy. Do tego jeszcze u dzieci występuje wysypka, częściej niż do tej pory.

W czwartek w przemyskiej delegaturze Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego odbyło się spotkanie wojewody Ewy Leniart z sołtysami i wójtami. – Takie objawy są nam znane z innych regionów przygranicznych, gdzie mamy zdiagnozowane, że dochodzi do palenia torfowisk. Nie wykluczamy, że znajdują się tam także różnego rodzaju odpady – powiedział Piotr Najda, dyr. Wydziału środowiska i rolnictwa w PUW. Przyczyną smrodu jest amoniak, który najpewniej pochodził z tanich nawozów stosowanych na ukraińskich polach.  Wojewoda wysłuchała zażaleń mieszkańców i zapowiedziała kolejne badania jakości powietrza. W kontakcie ze stroną ukraińską ma pomóc konsul Ukrainy w Polsce, a w ostateczności polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Źródło:nowiny24