Feministyczne “Czarne protesty” finansowane z zagranicznych pieniędzy?

Rok temu Polki wyszły na ulice, by przeciwstawić się proponowanym przez Prawo i Sprawiedlowość zmianom w sprawie aborcji. Projekt ustawy, który wywołał kontrowersje, został przygotowany przez środowiska pro-life, w tym Ordo Iuris. Zakładał on m.in. zakaz aborcji oraz wycofanie z aptek tzw. “pigułek dzień po”.

Postulaty proponowane przez partię rządzącą zmobilizowały organizacje feministyczne do protestów. Niedługo później do apeli feministek przyłączyły się partie opozycyjne (Platforma Obywatelska, Nowoczesna, Sojusz Lewicy Demokratycznej czy Partia Razem). Skonsolidowane środowiska lewicowo-liberalne znalazły również poparcie w wielu mainstreamowych pismach (Gazeta Wyborcza, Polityka, Newsweek) oraz stacjach telewizyjnych (Polsat, Superstacja, TVN). Środowiska feministyczne mając tak potężne wsparcie zmobilizowały rok temu (3 października) dziesiątki tysięcy kobiet w kilkudziesięciu miastach Polski. Niewątpliwy sukces swoich manifestacji określono mianem “czarnego protestu” (od koloru ubrań, w który kobiety przyodziały się tego dnia).

Jak wykazała fundacja Ordo Iuris, rzekomo spontaniczne protesty miały od samego początku wsparcie finansowe z zagranicy. Po analizie raportów fundacji feministycznych, jasno wynika, że na marsz Polek organizacje dostały milion złotych. – Naszym zdaniem te pieniądze mogły wpłynąć na dyskurs publiczny w Polsce. Na pewno przyczyniły się do zablokowania inicjatywy obywatelskiej “Stop Aborcji” – mówi w rozmowie z “Rzeczpospolitą” Tymoteusz Zych z Ordo Iuris. Raport powstał na postawie danych, które były umieszczane na stronach internetowych konkretnych organizacji.

Z opracowania wynika, że najwięcej tych środków, bo aż 90 proc., otrzymała Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny (Federa) oraz działająca razem z tą organizacją ASTRA Network i grupa edukatorów Ponton. Jedną z zagranicznych organizacji, która przelała duży grant, była Global Found for Woman (GFW) z siedzibą w USA. Miała ona przekazać organizatorkom “czarnego protestu” aż 12 tys.dolarów. W raporcie Ordo Iuris znajdziemy również nazwy innych organizacji przekazujących swoje datki na rzecz polskich organizacji feministycznych, np. fundusz MamaCash, który wspiera grupę Ponton, miał przekazać 30 tys. euro. Natomiast International Women’s Health Coalition (IWHC) pisze na swojej stronie, że wpłaciła 40 tys. dolarów na konto organizacji ASTRA.

Zwolennicy czarnego protestu nie wydają się przejęci raportem, tłumacząc, że Ordo Iuris powinno ujawnić swoje źródła finansowania.

W rocznicę “czarnego protestu” feministki ponownie wyjdą na ulice polskich miast. Będą protestować również w Rzeszowie na Rynku.  Ponadto protesty mają być zorganizowane w Sanoku na Placu Harcerza oraz w Przemyślu na Pl. Dominikańskim. Wszystkie protesty rozpoczną się o godzinie 17. Zwolenniczki liberalizacji prawa aborcyjnego będą dziś zbierać podpisy pod ustawą liberalizującą aborcję, proponowaną przez komitet “Ratujemy Kobiety”.

Źródło: money.pl

11 podkarpackich miast zagrożonych marginalizacją

Niemal połowie z 255 średnich miast w Polsce grozi marginalizacja i zjawiska kryzysowe – wynika z analiz Polskiej Akademii Nauk. Wśród zagrożonych znajdziemy 11 podkarpackich miast.

Miastem średnim określa się miejscowość posiadającą od 20 tys. do 100 tys. mieszkańców oraz miasta 15-20 tysięczne, będące stolicami powiatów. W województwie podkarpackim pod tę kategorię przypada 13 z 51 wszystkich mających prawa miejskie.

Instytut Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN przeanalizował dane i obliczył ilu polskim miastom grożą zjawiska kryzysowe i marginalizacja.

Na liście 122 zagrożonych miast znalazło się 11 z Podkarpacia. Najbardziej zagrożone są miasta z południowej i wschodniej części województwa. Na 5. miejscu w rankingu znalazł się Przemyśl, tuż za nim Sanok, na 9. pozycji znalazło się Jasło, a na 11. Jarosław. Ponadto na liście znalazły się Mielec, Krosno, Dębica, Nisko, Stalowa Wola, Tarnobrzeg, Przeworsk.

Problemy rozwojowe dotyczą m.in. spadku liczby ludności, zwłaszcza osób młodych i lepiej wykształconych. Towarzyszą temu narastające problemy społeczne, atrofia, rozpad więzi społecznych, a także patologie. Zachwianie równowagi na rynku pracy powoduje nadmierne dojazdy do pracy, które są dodatkowo utrudnione z uwagi na peryferyjność tych miejscowości. Autor analizy prof. Przemysław Śleszyński z Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN, w rozmowie z PAP zaznaczył , że niezależnie od metody i przyjętych wskaźników, a tych stosowano nawet kilkanaście, trzon miast, w których występują niekorzystne tendencje, zawsze był ten sam. „Najważniejsze wyzwanie rozwojowe Polski niewątpliwie związane jest z demografią”.

Zobacz pełną listę 122 miast średnich tracących funkcje społeczno-gospodarcze.

Źródło: samorzad.pap.pl