Szczęśliwy finał poszukiwań mężczyzny z Rzeszowa

Policjanci poszukiwali zaginionego mieszkańca Rzeszowa, który we wtorek wieczorem wyszedł z domu. Z uwagi na podeszły wiek oraz stan zdrowia, zaginionemu mogło zagrażać niebezpieczeństwo. W poszukiwaniach policjantów wspierali strażacy ochotnicy i strażnicy miejscy. Trzy godziny po zgłoszeniu zaginięcia, mężczyznę odnaleźli strażacy ze Słociny.

Wczoraj około godz. 15.30, policjanci zostali zawiadomieni o zaginięciu 82-letniego mieszkańca Rzeszowa. Jak wynikało ze zgłoszenia, mężczyzna we wtorek wieczorem wyszedł z domu i do chwili zawiadomienia nie wrócił. Z uwagi na wiek oraz stan zdrowia, zaginiony mógł znajdować się w okolicznościach zagrażających zdrowiu i życiu.

Funkcjonariusze sporządzili rysopis zaginionego, który niezwłocznie przekazali do patroli w terenie. Sprawdzili również, czy zaginionemu pomocy nie udzielało pogotowie ratunkowe oraz czy nie został przyjęty do szpitala lub noclegowni.

Jednocześnie okazało się, że mężczyzna był widziany przez znajomą w okolicy swojego dawnego domu rodzinnego. Tam też skoncentrowano poszukiwania. Uczestniczyło w nich 14 policjantów, których wsparło 4 strażników miejskich oraz 23 strażaków Ochotniczych Straży Pożarnych ze Słociny, Zalesia i Wilkowyi. Na miejsce sprowadzono również przewodnika z psem służbowym.

Po dyslokacji sił, rozpoczęto przeszukiwania terenu, gdzie mężczyzna widziany był po raz ostatni. O godz. 18.40 strażacy z OSP Słocina zawiadomili, że odnaleźli zaginionego w pobliżu miejsca zamieszkania. Policjanci potwierdzili jego tożsamość. Na miejsce wezwali karetkę pogotowia, która przewiozła 82-latka do szpitala.

Źródło: Podkarpacka policja

Utrudniony wjazd do Rzeszowa od strony Tyczyna

Od 16 sierpnia, do odwołania ( ok. 2 tygodnie), przy wjeździe do Rzeszowa od strony Tyczyna będzie obowiązywać zmiana organizacji ruchu. Na remontowanym odcinku drogi przy al. Sikorskiego wprowadzony zostanie objazd lewą stroną.

Na Alei Sikorskiego, czyli trasie wylotowej z Rzeszowa do Tyczyna, prowadzone są remonty nawierzchni oraz roboty brukarskie. Firma zajmująca się renowacją drogi buduje po obu stronach ulicy nowe chodniki, zjazdy do prywatnych posesji oraz trasę dla rowerzystów. Droga poszerzana jest z jednej strony. Trwają także roboty ziemne oraz te, związane z siecią wodociągową i kanalizacyjną, które przylegają do remontowanych fragmentów drogi.

Kierowcy proszeni są o wzmożoną czujność na remontowanym odcinku drogi. Prace mają potrwać jeszcze przez ok. 2-3 tygodnie.

źr.: własne 

 

 

Rzeszów. Na os. Tysiąclecia jak śmierdziało, tak śmierdzi

Zakład przedsiębiorstwa drobiowego w centrum Rzeszowa nie szczędzi mieszkańcom pobliskich domostw przykrego zapachu. Na ul. Konopnickiej (boczna Marszałkowskiej) nie da się normalnie otworzyć okien. A mamy lato. 

Res-Drob sp. z o.o. od ponad 65 lat produkuje przetwory z drobiu. Firma w swoim statucie stawia na najwyższą jakość swych wyrobów. Drób tej marki ma być nie tylko świeży, ale też dobry. Niestety, ale za cenę wspaniałego jakościowo mięsa, muszą płacić sąsiedzi przetwórstwa.

Problem smrodu nie dotyka mieszkańców os. Tysiąclecia od dziś. Od kilku lat lokatorzy z ul. Konopnickiej, Kochanowskiego i Króla Augusta skarżą się na fetor jaki panuje w okolicy Res-Drobu.
W ciągu dnia nie jest tak źle. Czasem śmierdzi, ale mało czasu spędzam w mieszkaniu i nie zwracam na to uwagi. Dopiero wieczorem, gdy otwieram okna by przewietrzyć mieszkanie czuję smród. Tak jakby ktoś opalał kurczaka nad ogniem. To jest nie do wytrzymania. Mamy lato, upały, w zamkniętym pomieszczeniu źle, przy otwartych oknach jeszcze gorzej- skarży się pani Karolina, mieszkanka bloku przy ul. Konopnickiej 7.

Mieszkańcy wielokrotnie sygnalizowali władzom miasta i województwa o problemie, jaki wynika z działalności przetwórstwa. Niestety firma przetwarzająca drób nadal bezkarnie zanieczyszcza powietrze, przez co mieszkańcy czują się źle. Wielu starszych ludzi oraz tych z problemami oddechowymi, np. astma skarży się na złe samopoczucie ze względu na trujące wyziewy z Res Drobu.

Stowarzyszenie “Czysty i zdrowy Rzeszów” wielokrotnie informowało Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska o problemie na os. Tysiąclecia. WIOŚ sprawdza, czy w zakładzie nie dochodzi do nadużyć.
Jak czytamy w protokole ze spotkania dotyczącego problemu fetoru z Res-Drobu, z dn. 28.06. br. przedstawiciele firmy obiecywali podjęcie właściwych działań dotyczących usunięcia odoru wydobywającego się z zakładu (…). Obecny na spotkaniu przedstawiciel Podkarpackiego IOŚ Jan Trzebiński zaznaczył, że kierownictwo firmy przetwarzającej drób nie angażuje się w eliminację problemu, nie dąży do usunięcia z ciągu produkcyjnego ognisk siejących uciążliwe wyziewy. 

Mieszkańcy os. Tysiąclecia mieli poinformować właścicieli przetwórstwa, że w przypadku, gdy w dalszym ciągu problem odoru nie zostanie wyeliminowany zorganizuje represyjne inicjatywy i prawno-egzekucyjne prowadzące do ograniczenia, bądź zaprzestania produkcji włącznie. 

Same zwierzęta, które trafiają do zakładu, przywożone są żywe. Często samochody ciężarowe wyładowane żywym towarem stoją kilka godzin w pełnym słońcu przed fabryką. Zwierzęta w takiej sytuacji mogą zwyczajnie paść z wycieńczenia… Odpady z produkcji wyrzucane są do niezabezpieczonych kontenerów, gdzie zlatują się ptaki. Stwarza to zagrożenie mikrobiologiczne. Stowarzyszenie “Czysty i zdrowy Rzeszów” podaje: ptaki rozwlekają fragmenty kurzych odpadów daleko poza teren zakładu i przy odrobinie szczęścia można w nie „wdepnąć” idąc okolicznym chodnikiem, nawet na ulicy Reja po drugiej stronie torów kolejowych.

Ciężarówka pełna żywego drobiu czeka przed Res-Drobem na wyładunek. Lato 2016 r., ok 30’C (zdjęcie ze strony Czysty i zdrowy Rzeszów)

Jak potoczy się sprawa Res-Drobu i problemu mieszkańców będziemy informować na bieżąco.

/źr. resdrob.pl, czystyizdrowy.rzeszow.pl