Strzyżowscy policjanci poszukiwali sprawców kradzieży młodego labradora, który był wykorzystywany w procesie dogoterapii niepełnosprawnego dziecka. Okazało się, że psa zabrali dwaj mieszkańcy Mielca. Labrador wrócił do właścicieli.

Do zdarzenia doszło na początku listopada. Mieszkańcy powiatu wrocławskiego, którzy przyjechali odwiedzić groby swoich bliskich, powiadomili Policję o kradzieży 6-miesięcznego labradora. Zwierzę, niezauważone przez nikogo, wydostało się z ogrodzonej posesji na terenie Pstrągowej. Po raz ostatni szczeniak był widziany w okolicy miejscowego cmentarza. Pies był wykorzystywany w procesie dogoterapii niepełnosprawnego dziecka.

W chwili zgłoszenia strzyżowscy policjanci dysponowali niewystarczającymi danymi, by wykryć sprawcę. Po pewnym czasie uzyskano informację, że związek z kradzieżą mogą mieć osoby podróżujące samochodem marki Ford Modeno, zarejestrowanym w województwie mazowieckim. Mimo dużego natężenia ruchu, związanego z dniem Wszystkich Świętych, ford został uchwycony w Rzeszowie na monitoringu. Dzięki zaangażowaniu strzyżowskich policjantów oraz współpracy z innymi jednostkami Policji na Podkarpaciu i w kraju, ustalono sprawców kradzieży. Okazali się nimi dwaj mieszkańcy Mielca – ojciec z synem, którzy widząc błąkającego się młodego psa, postanowili go zabrać ze sobą mimo, że inne osoby zwróciły im uwagę, że pies na pewno ma właściciela.

Mężczyźni usłyszeli już zarzuty kradzieży. Obaj dobrowolnie poddali się karze. Przestępstwo to jest zagrożone karą do 5 lat więzienia. Labrador wrócił do właścicieli.

źr. KPP Strzyżów