Policjanci z Polańczyka pomogli dwójce młodych turystów, którzy w piątek rano spadli ze skarpy w okolicach zapory solińskiej. 25-letni mężczyzna trafił do leskiego szpitala.

Do zdarzenia doszło w piątek przed południem. Policjanci otrzymali wezwanie z prośbą o pomoc dla dwójki turystów, którzy mieli spaść ze stromej skarpy w okolicach zapory w Solinie. W trudno dostępnym terenie, w miejscu,  do którego musieli zejść stromą skarpą i brnąć wodą, funkcjonariusze odnaleźli 25-letniego mieszkańca Poznania. Mężczyzna posiadał liczne obrażenia ciała, kontakt z nim był utrudniony. Dzięki wsparciu strażaków udało się go przetransportować w miejsce, skąd do szpitala zabrała go karetka pogotowia.

W połowie stromego urwiska została przyjaciółka mężczyzny, której w ostatniej chwili udało się chwycić gałęzi, wisiała jednak nad urwiskiem nie mogąc wejść ani zejść z góry. Policjanci przy pomocy liny asekurowali 24- latkę i sprowadzili ją w ten sposób w bezpieczne miejsce.

Jak ustalili policjanci, para turystów biwakowała nad urwiskiem. Podczas pakowania obozowiska ze skarpy zsunął się śpiwór, za którym pobiegł 25-latek. Pośliznąwszy się spadł ze skarpy, a gdy na pomoc ruszyła mu koleżanka, również straciła równowagę. Kobietą nie mającą żadnych obrażeń zaopiekowała się rodzina jednego z policjantów.