Do naszej redakcji dostaliśmy list od czytelnika z Dębicy, który skarży się na działania policji. Poniżej treść listu.

W niedzielę (16.09.2018) policjanci zatrzymali moją żonę podczas przejazdu samochodem przez Rzeszów. Zrobili jej kontrolę spalin, a urządzenie pomiarowe wykazało, że norma emisji spalin jest przekroczona i to trzykrotnie w stosunku do danych na tabliczce znamionowej.

Bez dowodu nie pojedziesz

Zabrali dowód rejestracyjny. Funkcjonariusz pozwolił żonie jechać dalej na “własną odpowiedzialność”, bo po zabraniu dowodu, nie wystawił kwitu, że można jeździć samochodem np. przez tydzień, żeby zlikwidować usterkę, tylko według niego auto jest niesprawne technicznie i nie można się nim poruszać bezpiecznie po drogach.

 

Od mechanika do mechanika

W poniedziałek zacząłem ogarniać temat i się po prostu przeraziłem. Nie dość, że mechanicy, nawet znajomi, nie chcieli się za to wziąć, bo przekroczone normy spalin, mogą być spowodowane przez wiele rzeczy i trzeba pół auta sprawdzać, żeby w ogóle dojść do tego, co jest przyczyną tej wady, to jeszcze na dodatek jeśli w grę wchodzi w takim przypadku np. wymiana wtrysków, to generuje to koszty w granicach 2500 zł. Oprócz tego dostać się teraz do mechanika, to kwestia tygodnia, dwóch, bo mają po prostu zapchane terminy i teoretycznie auto w tym czasie jest uziemione, a każdy wyjazd to ryzyko kontroli, a w konsekwencji mandatu za jazdę bez dowodu rejestracyjnego oraz przymus ściągania pojazdu na lawecie…

Teoretycznie po Dębicy jak jeździłem po mechanikach i stacjach diagnostycznych, to też powinienem to robić z autem na lawecie i w każdej chwili mogli mnie złapać.

Po przyjeździe na jedną z większych i znanych w regionie stacji diagnostycznych, właściciel powiedział, żebym najpierw zbadał jeszcze raz spaliny, bo miał w ostatnim czasie dwa takie przypadki, że goście przyjechali z tym samym problemem, z kwitem od policji, a po zbadaniu poziomu emisji spalin, okazało się, że wszystko jest w normie.

 

Policja oszukuje?

Panowie zrobili badanie spalin i to chyba trzykrotnie, dla pewności. Okazało się, że spokojnie mieszczą się w normie i dali mi kwit, że wszystko jest w porządku. Oczywiście musiałem zapłacić za badanie. Koszt nieduży, ale gdybym najpierw udał się do mechanika, żeby zbadać przyczynę, to zapłaciłbym dużo, dużo więcej. 

Wracając do zatrzymania – żona pytała się oszusta w mundurze, czy ma najpierw jechać na stację jeszcze raz zbadać spaliny, to gość odpowiedział, że ma się udać prosto do mechanika…

Panowie na stacji diagnostycznej w ogóle mówili, że to jakaś akcja większa, bo coraz więcej dowodów zabierają w ten sposób, szczególnie kontrolują to w dużych miastach.

Na dokładkę, na środę (19.09.2018) miałem zaplanowany dużo wcześniej wyjazd na Słowację. Pomimo, iż posiadałem dokument potwierdzający prawidłową emisję spalin ze stacji diagnostycznej, bałem się jechać za granicę bez dowodu rejestracyjnego, którego jeszcze nie zdążyłem odebrać, więc pożyczyłem auto od szwagra, zostawiając mu swoje.

 

Kolejna kontrola

W drodze do Rzeszowa policjanci znowu zatrzymali do kontroli spalin mój samochód, z tą różnicą, że tym razem kierowcą był mój szwagier, jadąc bez dowodu rejestracyjnego, ale z dokumentem potwierdzającym prawidłową emisję spalin ze stacji diagnostycznej. BYŁA TO JUŻ 2 KONTROLA SPALIN W CIĄGU 3 DNI.

Kierowca pokazał im kwit, powiedział, żeby sobie najpierw sprzęt do badania spalin ogarnęli i spytał, czy robią te badanie, bo mu się śpieszy. Panowie policjanic odpowiedzieli, że jak ma papier ze stacji, to nie będą już robić badania i go puścili…
Czyżby Panowie wiedzieli, że mają wadliwe urządzenie pomiarowe i bali się porównania wyników?

Wydaje mi się, że wielu kierowców straciło masę pieniędzy na niepotrzebne diagnozy i badanie przyczyn takiego stanu, na lawety, na mandaty za jazdę bez dokumentów itd.
Mam nadzieję, że przynajmniej część osób uniknie kłopotów, z którymi ja musiałem się spotkać.

 

Złożą skargę

Oczywiście na policję napisana zostanie skarga.
I panowie, zanim zaczniecie strajkować o wyższe pensje, zacznijcie wypełniać należycie swoje obowiązki, bo jesteście DLA OBYWATELI i utrzymywani z PIENIĘDZY OBYWATELI.
Wasza formacja stworzona jest po to, żeby ścigać takich naciągaczy i oszustów, jakimi sami stajecie się, robiąc podobne rzeczy. Bez szacunku.

 

O przebiegu sprawy będziemy niebawem informować dalej.