Mariusz Izdebski oskarża sanocką policję o pobicie. Do czynu miało dojść w listopadzie ubiegłego roku podczas interwencji funkcjonariuszy.

3 listopada ubiegłego roku Mariusz Izdebski miał zostać pobity przez funkcjonariuszy policji, którzy zatrzymali nastolatka. 17-latek tego dnia przed północą wracał do domu z pracy. Po drodze odwiedził bankomat, wówczas doszło do interwencji policji. Podczas zatrzymania funkcjonariusze znaleźli przy Izdebskim woreczek z tabletkami, myśleli, że to narkotyki. Zatrzymany tłumaczył, że to środki na migrenę.



Policjanci byli wobec mnie wulgarni i agresywni, przeglądali mój telefon. Incydent zarejestrowały kamery monitoringu, na których widać uderzenie. Po powrocie do domu źle się czułem, więc pojechałem z bratem do szpitala w Sanoku, gdzie zrobiono mi obdukcję, która wykazała stłuczenia- twierdzi Mariusz Izdebski. 

Oskarża policjantów o bezpodstawne użycie środków przymusu bezpośredniego, w postaci kajdanek i uderzenia w tył głowy ręką przez funkcjonariusza. Według Izdebskiego zajście widział świadek, który był w odległości ok. 4 metrów od zdarzenia i siedział w samochodzie.

Izabela Rowińska-Ciępiel w oświadczeniu do mediów wyjaśnia, że policjant szarpnął chłopaka za kaptur. Za swoje zachowanie odbył rozmowę dyscyplinującą.

Około godziny 23:20 policjanci podjęli interwencję wobec kierującego samochodem marki Honda, który na widok radiowozu gwałtownie ruszył i odjeżdżając, skręcił w boczną ulicę – wyjaśnia Izabela Rowińska-Ciępiel. – Policjanci mieli uzasadnione podejrzenie, że osoby będące w samochodzie mają coś do ukrycia, mogły złamać prawo lub posiadają przy sobie przedmioty pochodzące z przestępstwa. 17-letni pasażer podczas interwencji zachowywał się nerwowo, istniała obawa ucieczki, dlatego konieczne było wobec niego użycie środka przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek.

Postępowanie za niedopełnienie obowiązków przez komendanta powiatowego policji w Sanoku, poprzez nierzetelne prowadzenie postępowania i jego sfałszowania, oraz przekroczenie uprawnień przez policjanta poprzez pobicie art. 157.2kk. zostało umorzone przez prokuraturę w Brzozowie. Teraz sprawą zająć ma się kolejna, Okręgowa w Krośnie, jednak Mariusz Izdebski poprosił o wyłączenie z dochodzenia tego organu.