Strona główna WIADOMOŚCI “Ozdrowieńcy”, którzy wcale nie są zdrowi? Lek. Bodnar informuje

“Ozdrowieńcy”, którzy wcale nie są zdrowi? Lek. Bodnar informuje

1406
0
22.10.2020 RADOM POBIERANIE WYMAZOW TEST COVID 62 BLP RADOM LOTNISKO FOT.DWOT

Lekarz Włodzimierz Bodnar, znany pulmonolog z Przemyśla, leczący chorych na koronawirusa, zabrał głos ws. nowych mutacji Sars-Cov-2 i ozdrowieńców.

W ostatnich dniach obserwuję wśród badanych pacjentów w naszej przychodni coraz więcej ostrych przebiegów choroby COVID-19. Specyfika i dynamika choroby jest inna w stosunku do tej, do której przywykliśmy. Sugerowałbym, że mamy do czynienia w Polsce z nową mutacją wirusa. Czy to jest wersja brytyjska, czy z RPA? Nie wiem, być może?
Czym się charakteryzuje? Początkowo skąpym przebiegiem, jednocześnie szybkimi powikłaniami. Po 2-3 dniach od pierwszych objawów, u tych osób jest już zapalenie płuc. Niezależnie od wieku, często bez kaszlu i silnych symptomów. Jednocześnie tę odmianę również bardzo dobrze się leczy amantadyną wraz z leczeniem objawowym. Pomimo obecnych zmian osłuchowych w płucach, bo jest to wczesny etap choroby. Dlatego tym bardziej apeluję, że każdy pacjent powinien być bezwzględnie zbadany osłuchowo lub mieć wykonane badanie radiologiczne w pierwszych dniach choroby. W innym przypadku powikłania będą narastały niezwykle szybko, a przebieg po kilku dniach niestety może być dramatyczny.


Chcę jednocześnie nawiązać do tzw. “Ozdrowieńców”. Obecnie to często połowa pacjentów, którzy zwracają się do naszej przychodni o pomoc. Skarżą się z ich perspektywy na nawrót choroby lub nie ustępujące objawy nawet kilka miesięcy od zakażenia. Są to osoby zarówno po leczeniu szpitalnym jak i wiele osób po lekkim i umiarkowanym przebiegu. W tym te, które nie miały konieczności przyjmowania żadnych leków oprócz przeciwgorączkowych. W szczególności mogę wytypować 4 takie grupy:
▶grupa pacjentów niedoleczonych, poszpitalnych
▶grupa pacjentów po ciężkim przebiegu z trwałymi uszkodzeniami po chorobie
▶pacjenci, którzy mieli przebieg choroby lekki lub średni
▶skąpoobjawowi (maksymalnie kilka dni niewielkich objawów)
▶To, co ich łączy – to nie byli leczeni amantadyną. W grupie pacjentów którzy byli badani przez lekarzy oraz leczeni amantadyną wraz odpowiednim wdrożeniem leczenia objawowego, nie zgłaszają żadnych dolegliwości i nie obserwuje się u nich zespołów poCOVIDowych.
Z jakimi objawami pacjenci się zwracają?
▶objawy neurologiczne (nerwobóle, odruch dławienia w gardle, przeczulica skóry, zaburzenia pamięci, wypadanie włosów, czy niepowracający węch i smak itd.)
▶ciągłe osłabienie, niewydolność kardiologiczną (ze względu na przejście lub nadal aktywne zapalenie mięśnia sercowego)
▶jednak najczęściej i najbardziej niebezpieczne są postępujące włóknienia płuc.
▶Moje obserwacje są bardzo niepokojące. Odnoszę wrażenie, że te procesy mogą się nasilać, finalnie powodować trwałe inwalidztwo. Z dotychczasowych obserwacji różnych innych chorób powodujących włóknienie płuc – są to zmiany, których nie umiemy w pełni leczyć i są nieodwracalne. Mogą to być procesy na tle immunologicznym. Mogą powodować odczuwalną duszność, nasilające się kłopoty z oddychaniem. Często mogą prowadzić do inwalidztwa i niewydolności oddechowo-krążeniowej.
Wśród leczonych amantadyną pacjentów chorych na COVID-19, nawet w zaawansowanym etapie choroby z zapaleniem płuc, nie pojawiają się zespoły poCOVIDowe. Być może jest jeszcze za wcześnie na takie wnioski? Mimo wszystko od wprowadzenia schematu, który jest stosowany od kilku miesięcy z powodzeniem, takie osoby się do mnie nie zgłaszają. Cieszą się pełnym zdrowiem i brakiem powikłań. W przeciwieństwie do części osób, które nie stosowały tej terapii, nawet mimo lekkiego przebiegu choroby.
Ten sam problem dotyczy dzieci i już dość znanego PIMS. Należy się głęboko zastanowić nad powtórnym badaniem amantadyny w stosowaniu u dzieci. W badaniu z 2010 roku podawano leki przeciwwirusowe do leczenia grypy w wieku od 0-12 miesięcy. W tym amantadynę i rymantadynę. Średnia dawka wynosiła 2,2 mg/kg, zaś najwyższa zastosowana dawka wynosiła 7 mg/kg [1]. Te badania nie wykazały toksyczności żadnego z tych leków. Dlatego mimo lekkiego przebiegu lub braku objawów warto rozważyć stosowanie amantadyny u dzieci w celu uniknięcia powikłań i ciężkich zespołów poCOVIDowych.
Z moich już prawie rocznych doświadczeniach w leczeniu amantadyną COVID-19 klarują się trzy etapy choroby i schematy leczenia:
▶Stan lekki. Im szybciej podany lek, tym lepiej w przypadku COVID-19. Jeśli nie ma powikłań, sama amantadyna i leki objawowe (np. przeciwgorączkowe) wystarczą do opanowania choroby. Dzięki temu unikamy jakichkolwiek następstw.
▶Stan umiarkowany. Jeśli jednak choroba jest już rozwinięta i pojawiają się powikłania z zapaleniem płuc, amantadyna jest pomocna przy pełnym i prawidłowym leczeniu powikłań. Pozwala na szybszą regenerację zmian zapalnych w płucach i w OUN oraz pozwala uniknąć zespołów poCOVIDowych.
▶Stan ciężki. U osób w zaawansowanej chorobie z dusznościami, gdzie jest stosowana tlenoterapia, amantadyna jeszcze często jest skuteczna. Nie ma przeszkód z równoczesnym podaniem osocza czy remdesiwiru i nie koliduje z tymi lekami. Mam już kilka obserwacji klinicznych z leczenia szpitalnego, gdzie zastosowanie dawek 400/500 mg w pierwszych dobach potrafi dać spektakularny efekt (np. zmniejszenie przepływu tlenu lub jego całkowite odłączenie w ciągu pierwszych dwóch do trzech dni od zastosowania).
Jak to możliwe? Może być tutaj tzw. efekt synergii leków ponieważ działają na innej zasadzie. Według opracowań, w tym firmy Gilead, efekt działania remdesiwiru jest bardziej widoczny w wyższym pH [2]. A takie środowisko wytwarza amantadyna. Sam remdesiwir wykazał swoją skuteczność w części badań, ale generalnie jest stosunkowo słabo skutecznym lekiem w przypadku choroby COVID-19 ze względu na jego szybką biodegradację w organizmie. Jednocześnie przy zastosowaniu razem z amantadyną być może wykazywać się o wiele lepszą skutecznością? Co prawda jest to daleko wysunięty wniosek, ale zdecydowanie warty zbadania.
Jeśli powyższe wnioski w przyszłości by się potwierdziły, wtedy często unikniemy czwartego stadium choroby z użyciem respiratora. A tym samym uniknięcie śmierci, czy inwalidztwa większości chorych. Czyli całokształt leczenia i niedopuszczanie choroby do stadium, od którego często nie ma już odwrotu.
Informacje o leczeniu amantadyną spływają do mnie z całej Polski. Także z leczenia szpitalnego, gdzie pacjenci brali amantadynę na własną odpowiedzialność. Mam wgląd do sposobu ich terapii, którą sami mi udostępniają. Dzięki bieżącym informacjom zwrotnym mogę przeprowadzać liczne analizy i wyciągać ciekawe wnioski z przekroju leczenia bardzo dużej grupy pacjentów. Jednocześnie w ostatnim roku, mając w leczeniu ogromną ilość pacjentów chorych na COVID-19 nie zaobserwowałem niepokojących objawów niekorzystnego działania amantadyny.