Ignacy Tokarczuk już od pierwszych lat życia uważany był zarówno przez najbliższych jak i samych rodziców za postać niezwykłą. Urodzony 1 lutego 1918 roku jako czwarte dziecko Marii i Szymona Tokarczuków, był pierwszym, który nie zmarł niedługo po narodzeniu. Rodzice, gorliwie wierzący, obiecali Najświętszej Matce, że jeśli Ignacy przeżyje pierwsze kilka lat życia, postawią ku jej czci figurkę. I przeżył. W 1928 roku Tokarczukowie ufundowali w Łubiankach Wyżnych, gdzie mieszkali, figurę Matki Boskiej.

Wioska leżąca nieopodal historycznego Zbaraża była niejako granicą między spokojną krainą, a ogarniętą sowietyzmem i walkami dalszą częścią. Młody Ignacy z przejęciem przyglądał się poczynaniom mieszkańców oraz szerzącą się bolszewią.

Jako rówieśnik niepodległej Polski z rodzinnego domu wyniósł patriotyzm i wiarę. W czasie szkolnym działał w harcerstwie, marzył, by być żołnierzem. Niedługo jednak po zdaniu matury w 1937 roku rozpoczął studia teologiczne na Uniwersytecie Jana Kazimierza oraz wstąpił do Seminarium Duchownego we Lwowie. Wybuch wojny okazał się czasem przełomowym dla młodego kleryka. W obawie przed zaciągnięciem do Armii Czerwonej oraz utratą życia w przypadku odmowy, musiał opuścić Lwów, który jesienią 1939 trafił pod okupację sowiecką. Zamknięte uniwersytety, a przede wszystkim seminarium, przyczyniło się do ucieczki Tokarczuka do Łubianek. Rodzice wspierali go: “Rodzice przyjęli moją decyzję, podziwiałem spokój rodziców. Miałem w mieszkaniu skrytkę w zimie, w lecie ukrywałem się w budynku gospodarczym. Ukrywałem się tam do września przyszłego roku”. Po 1940 r. kontynuował studia seminaryjne na tajnych kompletach. Święcenia kapłańskie uzyskał w 1942 r. na tajnej uroczystości we Lwowie z rąk biskupa Eugeniusza Baziaka, biskupa pomocnicznego lwowskiego.

Młody kapłan

Mając na uwadze wolę ojca, który powiedział mu: “Żebyś tylko był dobrym księdzem, a nie byle jakim” młody ksiądz Ignacy chciał jak najlepiej spełniać się w nowej roli. Jego pierwszą parafią, na którą trafił w 1942 roku jako wikariusz były Złotniki. Tu udzielał tajnego nauczania, jednak po otrzymaniu informacji, że przez Ukraińską Armię Powstańczą (UPA) został na niego wydany wyrok śmierci, zbiegł do Lwowa. Niestety, z rąk banderowców zginęli najbliżsi młodego księdza. Kolejno wydalony z kościoła św. Marii Magdaleny dostał się przez Łańcut i Kraków do Katowic. Miało to miejsce po konferencji jałtańskiej, w wyniku której Lwów w 1945 r. oddzielony został od Polski. Ksiądz Ignacy opuszczając swoje ukochane miasto nie był świadomy, że już do końca nie powróci tu.

Podczas posługi kapłańskiej w Katowicach szczególnie upodobały go sobie służby aparatu bezpieczeństwa nowo powstałego państwa. Ksiądz Tokarczuk wyróżniał się charyzmą, patriotyzmem i chęcią pracy. Już wtedy prosto i otwarcie mówił o grzechach, błędach oraz wierze. Taki bezprecedensowy charakter jego wypowiedzi i posługi kapłańskiej będzie towarzyszył mu do końca.

Przeciwko systemowi

Jako osoba sprzeciwiająca się nowemu systemowi, w 1958 r. bez pozwolenia zorganizował pielgrzymkę studentów na Jasną Górę. Karą za brak pokory wobec władzy okazało się nieotrzymanie parafii w Olsztynie. Będąc wykładowcą na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i kapelanem studentów zerwał pracę, gdy dowiedział się, że wprowadza się Związek Młodzieży Polskiej przesiąknięty marksizmem i socjalizmem.

Po milenijnych obchodach tysiąclecia państwa polskiego, przesiąkniętych propagandą rządu i twarzą Gomułki, ksiądz Tokarczuk otrzymał z rąk papieża Pawła VI nominację biskupią. Powołany do sakry 6 lutego 1966 roku został biskupem przemyskim. Wszystko przez to, że władza ludowa nie zdążyła w odpowiednim czasie złożyć sprzeciwu wobec nominacji w wyznaczonym czasie. Pech chciał, że jeden z najbardziej nieodpowiednich dla systemu księży skorzystał z jego niedopatrzenia i zyskał jeszcze większą możliwość wywierania wpływu na lud.

Biskupem przemyskim Tokarczuk będzie do końca swoich dni, oficjalnie biskupem ordynariuszem do 1993. Prymas Polski, Stefan Wyszyński, który informował Tokarczuka o nominacji biskupiej miał powiedzieć wystraszonemu Kresowiakowi: “Niech się ksiądz nie boi, nie będzie ksiądz sam”. I tak się stało. Wyszyński wspierał go w każdym możliwym aspekcie. Obaj stali się po latach symbolem niezłomności i strażników moralności w PRL-owskiej Polsce.

Biskup Tokarczuk po latach wspominając nominację biskupią rzekł “Zaufałem Panu Bogu i powiedziałem sobie: cokolwiek będzie, nie będę się bał, bo chodzi o dobro Narodu. Nie bałem się, choć byłem już wystarczająco doświadczony i wiedziałem, że wiele rzeczy może mnie spotkać. Nie wykluczałem ani aresztowania, ani zabójstwa, ani innych przypadków – wyznawał. Partia zobaczyła, że nie ma do mnie dostępu – stwierdził”.

Mottem młodego biskupa stało się zawołanie Deus Caritas z łac. “Bóg jest miłością”. Jednym z pierwszych poleceń, jakie wydał będąc biskupem było wybudowanie nowego gmachu Seminarium Duchownego w Przemyślu. Przyczynił się do odnowienia kapituły kolegiackich w Jarosławiu i Brzozowie. W czasie kierowania diecezją przemyską wybudowano ok. 400 świątyń, na które w większości nie było pozwolenia od władzy oraz utworzenie na terenie metropolii 220 nowych parafii. Biskup Tokarczuk nie bał się aparatu władzy, który dość szybko reagował na swawolne stawianie świątyń w innych częściach kraju. Aparat władzy nie mógł poradzić sobie z dynamicznym i pewnym siebie duchownym, który miał pełne oparcie w duchownych i wiernych ziemi przemyskiej i rzeszowskiej. Tokarczuk nie bał się represji ze strony władzy. Współpracował z Komitetem Obrony Robotników oraz Ruchem Ochrony Praw Człowieka i Obywatela. Uważał, że prawa człowieka, a w szczególności wolność, są mocno naruszone i trzeba wszelkimi sposobami walczyć, by te prawa przywrócić.

 

Chcieli go złamać, stał się niezłomny

Esbecja chcąc skompromitować duchownego zaczęła różnymi sposobami dowiedzieć się o nim jak najwięcej. W tym celu początkiem lat ‘70 do przemyskiego WSD wysłano jako kleryków dwóch szpiegów aparatu państwa. Zostali oni jednak szybko prześwietleni i zanim otrzymali święcenia, wydalono ich z Seminarium. Nie sposób nie wspomnieć o podsłuchach zamontowanych w konfesjonałach i Pałacu Biskupim, gdzie wszelkie rozmowy, a nawet spowiedzi, były rejestrowane i analizowane przez SB. Podczas budowy świątyń dochodziło do licznych ich podpaleń, sprawcami byli funkcjonariusze MO i SB na polecenia rzeszowskiej esbecji. Jak podaje Piotr Chmielowiec, historyk badający postać Biskupa Niezłomnego, w latach ‘70 aparat bezpieczeństwa, chcąc przerwać działalność patriotyczną biskupa, szukał sposobów na usunięcie go nawet w samym Watykanie: “Reakcją władz na wystąpienia ordynariusza przemyskiego było kilkakrotne zwracanie się przez Urząd do spraw Wyznań z memorandum do Episkopatu Polski w sprawie wpłynięcia na zmianę postępowania ks. bp. Tokarczuka. Podobny cel miała inicjatywa zwrócenia się do szefa delegacji Watykanu do stałych kontaktów roboczych z Polską ks. abp. Luigi Poggiego. Głównym tematem do rozmowy z nim w marcu 1975 r. była sprawa podsłuchu odkrytego w pomieszczeniach kurii przemyskiej i podjęte w związku z tym działania ks. bp. Tokarczuka. Kazimierz Kąkol oskarżył go o próbę zakłócenia poprawiających się wzajemnych stosunków Polska – Watykan”.

Komunizm panujący w państwie uważał za system utopijny, który nie ma przyszłości. Chcąc dodać otuchy zastraszanym wiernym, modlił się wspólnie z nimi, co okazało się wielkim sukcesem i dodawało siły przeciwnikom władzy. Przestrzegał przed ugodami z systemem. Swoje przywiązanie do prostego ludu ukazał w 1988 roku, opowiadając się za strajkiem w Hucie Stalowa Wola. Poparł strajk pracowników, pośród których duchowe wsparcie dawał im ks. Edward Frankowski, ówczesny proboszcz jednej ze stalowowolskich parafii, a obecnie biskup diecezji sandomierskiej.

 

Biskup Niezłomny

Podczas rozmów Okrągłego Stołu wyrażał swoją dezaprobatę wobec poczynań Wałęsy i Solidarności. Uważał, że z komunistami się nie dyskutuje, ponieważ nie dotrzymują obietnic. Wiedział doskonale jak potraktowano Prymasa Wyszyńskiego, który chcąc “dogadać” się z władzą został internowany. Mimo niechęci do wydarzeń czerwca 1989 roku miał nadzieję, że wydarzenia przyczynią się do zmiany rzeczywistości. Na pytanie historyka Mariusza Krzysztofińskiego, autora książki Nie można zdradzić Ewangelii. Rozmowy z abp. Ignacym Tokarczukiem, dotyczące bezkompromisowej postawy duchownego wobec władzy odpowiedział metropolita: „Jasna sytuacja”. Odzwierciedleniem tego stwierdzenia są kazania Tokarczuka, w których bezpośrednio lub pośrednio uderza w system.

Podczas pielgrzymki papieskiej do Rzeszowa w 1991 roku zyskał miano “biskupa niezłomnego”. Jan Paweł II wyniósł go tego roku do godności ad personam, co znaczy biskup nie będący biskupem metropolitą, ale mający szczególne zasługi dla Kościoła. W marcu 1992 roku został ordynariuszem metropolii przemyskiej. W jej skład weszły archidiecezja przemyska, diecezja rzeszowska oraz zamojsko-lubaczowska. Stał się więc Tokarczuk jednym z 14 biskupów polskich metropolii. W 1993 złożył rezygnację z funkcji. Jego miejsce zajął abp. Józef Michalik.

 

Religia wraca do szkół

Biskup Tokarczuk zaangażowany był w prace Rady Głównej Konferencji Episkopatu Polski. Mocno związany był z ruchem Solidarności, jego siostrzeniec, Antoni Tokarczuk, wywodzący się z Solidarności właśnie, pełnił w latach 1999-2001 funkcję ministra środowiska. Będąc członkiem Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu w 1989 r. wysunął postulat powrotu religii do szkół. Mocny sprzeciw wyraził wówczas Jacek Kuroń i Adam Michnik. Dzięki determinacji i stanowczej pracy, religia powróciła do szkół. Biskup uważał to za jedno z najważniejszych osiągnięć Kościoła w czasie upadku PRL-u. Wspominał, że Michnik przyjeżdżał do Przemyśla sugerując, że to bardzo złe posunięcie i religia nie powinna być przedmiotem nauczanym w świeckich szkołach.

Stanowczo krytykował Tokarczuk politykę po objęciu władzy przez Tadeusza Mazowieckiego. Sprzeciwiał się polityce tzw. “grubej kreski”, zabrakło mu rozliczenia komunistów i lustracji na polskiej scenie politycznej po roku 1989.

Wśród tematów historycznych, do których bezpośrednio odwoływał się w swoich wystąpieniach znalazły się: tematy związane z mordem Katyńskim, ludobójstwem na Wołyniu i zbrodnicznej działalności OUN-UPA, przypominanie o Żołnierzach Wyklętych. W wielu świątyniach wybudowanych dzięki staraniom biskupa Tokarczuka powstały tablice pamiątkowe poświęcone ŻW. Biskup Tokarczuk doprowadził do wydania Rzymie w 1983 r. pracy ks. Wacława Szetelnickiego pt. „Zapomniany lwowski bohater ks. Stanisław Franki (1903–1944)”. Ponadto ufundował własnym sumptem tablicę pamiątkową ks. Stanisława Frankla w Sanktuarium Bolesnej Królowej Polski w Kałkowie-Godowie.

Odwoływał się w swoich wystąpieniach do osiągnięć II Rzeczypospolitej, wspominał Kresowiaków, którzy po 1945 r. znaleźli się w nowym państwie, z dala od ojczyzny. Z wielką czcią odnosił się do pracy na roli, do działalności rolniczej.

W 2006 roku z rąk Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego odznaczony został Orderem Orła Białego, najwyższym odznaczeniem państwowym. Zmarł zaraz po świętach Bożego Narodzenia w 2012 roku. Rok 2018, będący setną rocznicą jego urodzin, był poświęcony właśnie jemu.

 

Idee budujące Polskę

W licznych kazaniach Tokarczuk przywoływał wydarzenia historyczne z historii Polski, które miały wpływ na jej kształtowanie na przestrzeni wieków. Budowanie państwa polskiego opiera Tokarczuk na trzech ideach, które wymienia i opisuje. Za pierwszą ideę, która przyczyniła się do powstania Polski, uważa „święto-Wojciechową”, związaną z postacią świętego biskupa, który jako pierwszy ewangelizował pogańskich mieszkańców kraju Lecha. Element ten przyczynił się do zjednoczenia mieszkańców, dając początek narodowi. Święty Wojciech to symbol najstarszej archidiecezji, Gniezna. Utworzenie tej metropolii dało początek uniezależnienia się Kościoła w Polsce od innych nacji. Tokarczuk zauważa, że państwo polskie, mimo iż znajdowało się i nadal znajduje w trudnym położeniu geograficznym, dzięki wierze zdołało przetrwać i działa silnie.

Kolejna idea opiera się na kulcie św. Stanisława. Arcybiskup, będący przedstawicielem Kościoła, a więc jednocześnie osobą, która nie powinna wierzyć i podawać dalej legend oraz opowiadań związanych z tajemniczością i magią, wspomina w swoim kazaniu o podaniu, wedle którego ciało św. Stanisława miało się cudownie zrosnąć po śmierci, co symbolizowało połączenie się zwaśnionych i rozdzielonych części kraju. Wspomina moment z własnego życia, gdzie podczas wojny otrzymał parafię właśnie p.w. św. Stanisława, a miejscowi wierni wierząc w legendę o jednym z pierwszych biskupów w Polsce, wierzyli w nastanie pokoju i połączenie rozgrabionych części Rzeczpospolitej.

Połączenie tych dwóch idei sprawiło, według tezy Tokarczuka, że z powrotem do Polski przyłączony został Śląsk, Warmia i Pomorze. Te idee ducha nie są poczynaniem materialnym. Dwie postaci świętych Kościoła nie wystarczyły do mocnego budowania wiary oraz rozwoju państwa. Naród potrzebował czegoś jeszcze, dlatego zaczął szerzyć się kult Maryi. Od czasów potopu szwedzkiego, gdzie w czasie niepokoju i wojny król Jan Kazimierz obrał na królową Polski właśnie Matkę Boską. Stolicą kultu maryjnego jest Jasna Góra, skąd wygłoszone zostało kazanie Arcybiskupa. Częstochową uważa za miejsce, gdzie zaczęła się budzić dusza narodu, odporna na wszystkie przeciwności losu, jakie ją spotykały przez szereg lat.

Tokarczuk wymienia rozbiory oraz wojny jako przykłady z dziejów państwa, które nie uśpiły narodu. Autor kazania stwierdza, że wiek XVIII był czasem upadku moralnego Polaków, jednak nie przyczynił się do ich odejścia z Kościoła. Druga wojna światowa, która miała sprawić, że państwo Piastów zniknie z powierzchni ziemi, a sam gubernator III Rzeszy Hans Frank twierdził, że wrzesień 1939 roku zaprzepaścił wszystkie nadzieje na wolność, nie wykorzeniła z prostych ludzi wiary, że wojna się kiedyś zakończy. Arcybiskup pisze, że to tylko Kościół może zagwarantować człowiekowi wolność i być obrońcą jego godności oraz życia.

IP