Dwa dni temu na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie, doszło do uroczystego odsłonięcia tablic upamiętniających polskich żołnierzy walczących z UPA. Jednak MON w efekcie nacisków strony ukraińskiej usunął z nich Birczę, bronioną po wojnie przed UPA, przez milicję i Wojsko Polskie. 

 

Kilka dni temu pracownicy MSZ zapowiadali, że zgodnie z zapowiedzią ministra obrony narodowej, tablice poświęcone żołnierzom, którzy walczyli w obronie Polaków atakowanych przez nacjonalistów ukraińskich z OUN i UPA zostaną odsłonięte na Grobie Nieznanego Żołnierza. Co niezmiernie nas cieszy, zapowiedź została spełniona w dniu 10 listopada. Niestety najprawdopodobniej w skutek nacisków strony ukraińskiej, zniknęło z nich upamiętnienie dotyczące podkarpackiej Birczy.

W latach 1945-1946 miejscowość ta była broniona przed atakami ze strony UPA przez „ludowe” Wojsko Polskie i milicję. Cześć zabitych bojówkarzy UPA, biorących udział w atakach na Birczę, spoczywa obecnie na ukraińskim cmentarzu wojskowym w Przemyślu-Pikulicach.

Do tej pory Biuro Prasowe MON zbijało temat informując, że jest to tzw. fake news a napisy na tablicach były w niezmienionej formie od samego początku. Jednocześnie BP MON zapewniało, że ze strony kierownictwa ministerstwa nie było żadnych sygnałów, by coś w treści tablic miało ulec zmianie w najbliższym czasie.

Zdaniem ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego oraz RMF FM, w przededniu uroczystości przy Grobie Nieznanego Żołnierza, doszło do podmienienia tablic. Jeszcze wieczorem 9 listopada na jednej z tablic widniała nazwa Birczy na Podkarpaciu, która w latach 1945 i 1946 została  trzykrotnie obroniona przez polskich żołnierzy. Nazwa ta zniknęła dnia następnego, co od strony technicznej wymagało podmienienia tablicy w porze nocnej. Pomimo zapytań ze strony dziennikarzy przedstawiciele tak MON, jak i Kancelarii Prezydenta RP, dawali wymijające odpowiedzi.

Przypominamy, że żołnierze Ludowego Wojska Polskiego oraz Milicji Obywatelskiej walczący z rezunami spod znaku OUN-UPA tuż po wojnie, byli przez polskie podziemie traktowani z rezerwą i niechęcią. Jednak wiele leśnych oddziałów podpisało z lokalną władzą komunistyczną nieformalny rozejm, by móc wspólnie stawić czoło bandytom zgromadzonym w ramach UPA. Co więcej wielu żołnierzy AK i NSZ z tamtych terenów, czasowo wstępowało w szeregi LWP czy MO, by stawić czoła największemu wrogowi narodu polskiego na tych terenach, ukraińskim szowinistami spod znaku UPA.

Źródło: kresy.pl/rmf fm
Zdjęcie: dzieje.pl