Lekarz POZ dostanie dodatkowe 40 zł od Narodowego Funduszu Zdrowia za teleporadę dla pacjenta z SARS-CoV-2. W szpitalach panuje niespotykane zdumienie.

Dodatkowe wynagrodzenie w wysokości 40 złotych dostanie lekarz POZ za teleporadę zakażonego lub podejrzewanego o zakażenie koronawirusem. Na tym nie koniec lekarz zarobi 75 złotych jeśli chory przyjdzie do przychodni. Jeśli natomiast lekarz osobiście uda się do pacjenta wtedy na jego konto trafi 100 złotych. Lekarze nie kryją zdziwienia.

Jeden z lekarzy, który zna szczegóły rozmów, twierdzi, że lekarze rodzinni “absurdalnie dużo wynegocjowali”.

Okazuje się, że za potencjalnie zakażonych przyznawana będzie podwójna stawka. Pacjent z COVID-19 jest pacjentem, za którego przychodnia otrzymuje pieniądze w ramach tak zwanej stawki kapitacyjnej. Na każdego pacjenta zapisanego w konkretnej przychodni przyznawana jest określona kwota. Jest to suma wypłacana za opiekę nad daną osobą, nawet jeśli nie przychodzi na wizyty. Każda osoba ma być leczona w ramach tej stawki. Pieniądze za ”covidowców” będą więc dodatkowym wynagrodzeniem.

O ile można próbować zrozumieć wypłacanie dodatkowego wynagrodzenia za przyjmowanie zarażonej osoby w przychodni, o tyle ciekawa pozostaje kwestia, dlaczego teleporada miałaby być dodatkowo premiowana. Czy koronawirus przenosi się przez łącze telefoniczne? Absurd…

Dlaczego premiowana nie jest teleporada dla pacjenta z anginą, gorączką lub grypą? Ryzyko zakażenia wirusem grypy przez telefon jest takie samo jak ryzyko zarażenia COVID-19, czyli zerowe.

Wśród lekarzy specjalistów słychać głosy, że nikt nie będzie tego pomysłu głośno krytykował, żeby nie dzielić środowiska lekarskiego. Jednak ta sytuacja wielu się nie podoba. ”POZ-y zaszantażowały ministra” – mówi jeden z lekarzy, który woli pozostać anonimowy, żeby nie narazić się w środowisku.