Bartoszewski przegrał z ks. Czuchrą. Rzecz o zmianie nazwy ulicy w Rzeszowie

Według ustawy dekomunizacyjnej wszystkie ulice noszące nazwy ściśle nawiązujące do słusznie minionego ustroju, muszą do końca września mieć zmienione nazwy. Zobowiązani do tego są zarządzający danymi miejscowościami włodarze lub specjalnie przeznaczone do tego zadania instytucje.

W Rzeszowie realizacja ustawy leży w kompetencjach Komisji Porządku Publicznego i Współpracy z Samorządami Osiedlowymi. Tym samym przedmiotem czwartkowej debaty była ul. 9 Dywizji Piechoty (ulica nadana na cześć komunistycznego związku taktycznego piechoty Ludowego Wojska Polskiego). W ubiegły czwartek radni debatowali nad niektórymi propozycjami zmian.

Według radnych PO patronem dla nowej nazwy ulicy mógłby zostać Władysław Bartoszewski.  Pomysł radnych nie został zaakceptowany, gdyż na czwartkowym posiedzeniu Komisji Porządku Publicznego, zabrakło Wiesława Buża (radny z ramienia SLD). PiS miał w takiej sytuacji przewagę i mógł przeforsować swoją kandydaturę na nowego patrona ulicy. Politycy PiS uznali, że lepszym kandydatem będzie ks. Zbigniew Czuchra – duszpasterz, salezjanin, a także twórca ruchu oazowego. PiS swoją decyzję dotyczącą doboru patrona tłumaczył faktem, jakoby grupa inicjatywna złożyła w tej sprawie ponad 700 podpisów poparcia dla jego kandydatury.

Nieco inaczej rozwój sytuacji przedstawiają politycy lewej strony sceny politycznej. Radni PO i SLD uważają, że uhonorowanie mało znanego księdza ulicą w Rzeszowie jest działaniem na wyrost. W ich opinii o tym jak ostatecznie będzie nazywać się ta arteria komunikacyjna zdecyduje Rada Miasta.

Zdjęcie: Google Maps
Źródło: supernowości24

Zarobki rosną ale czy na pewno?

Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego płace w tym roku rosły szybciej aniżeli w ubiegłym. Jednak wartość realna podwyżek jest niższa niż dwanaście miesięcy temu. Głównym powodem takiego stanu rzeczy jest inflacja.

Wedle ostatnich danych podanych przez GUS,  dowiedzieliśmy się jak rośnie zatrudnienie i wynagrodzenie w firmach gdzie pracuje powyżej dziesięciu pracowników. Tego typu przedsiębiorstw w Polsce jest ponad 183 tysiące i pracuje w nich ponad 6 mln osób.

Niemal każdego roku zatrudnianiu pracowników towarzyszy podnoszenie płac. W lipcu były one wyższe o 4,9% aniżeli w roku ubiegłym.  Czytając tego typu dane możemy być pełni optymizmu, ale czy na pewno?Przede wszystkim złudne jest kierowanie się wskaźnikami “nominalnymi”. Realna wartość podwyżki zależy bowiem od wzrostu cen – inflacji. Jej wysokość w lipcu  wyniosła 1,7 proc., tym samym realnie płace są wyższe o nieco ponad 3 proc. w stosunku do ubiegłego roku.  W zeszłym roku zaś mieliśmy do czynienia ze spadkiem cen – deflacja, co w praktyce oznacza iż to siła nabywcza podwyżek była wyższa i wyniosła 5,5 proc.

Reasumując firmy zwiększają zatrudnienie, ale nie podnoszą wyraźnie płac. Najprawdopodobniej w lipcu nastąpił znaczący wzrost zatrudnienia w sekcjach usługowych, gdzie przeciętne wynagrodzenia są poniżej przeciętnej. W efekcie przyczyniło się to do wyraźnego obniżenia dynamiki przeciętnych płac. Co więcej zdaniem głównego ekonomisty Invest Banku, Wiktora Wojciechowskiego, do ograniczonego wzrostu wynagrodzeń nominalnych przyczynia się także wzrost zatrudnienia pracowników z Ukrainy – Bez nich mielibyśmy z pewnością do czynienia z silną presją płacową, być może podobną do tej, jakiej polska gospodarka doświadczyła w latach 2007-2008. – dodaje ekonomista.

 

Źródło: polska2041