Radni miasta Dębica z PiS-u nie zgodzili się na obniżenie pensji burmistrzowi miasta, Mariuszowi Szewczykowi. Uznali to za tani populizm.

Burmistrz miasta Dębica Mariusz Szewczyk chciał obniżenia swojego wynagrodzenia. Wniósł o zmniejszenie pensji o 800 zł. Zasugerował, że obniżka jego pensji mogłaby pomóc budżetowi miasta.

– Miasto ma ograniczone dochody z różnych tytułów, np. podatków, w tym PIT-u. Jednocześnie, pojawiły się wydatki spowodowane sytuacją epidemiczną- powiedział dla Polsat News włodarz Dębicy.



Przeciwni obniżce okazali się radni miasta wywodzący się z Prawa i Sprawiedliwości. Andrzej Bal, jeden z radnych stwierdził podczas sesji rady miasta:

“Jakie to są oszczędności? Burmistrz chodzi do pracy, ma zarabiać i dbać o interesy miasta. Są inne instrumenty, gdzie można zaoszczędzić. Nie wywołujmy dyskusji, że pan burmistrz jest wspaniały i chce zaoszczędzić 800 złotych. Nie róbmy kampanii. Burmistrz ma zarabiać, ale ma też pracować”.

Będący burmistrzem od 2014 roku Szewczyk dostaje zasadnicze wynagrodzenie (4,8 tys. zł), dodatek funkcyjny (2,1 tys. zł), dodatek za wieloletnią pracę (960 zł), a wspomniany dodatek specjalny wynosi niecałe 2,1 tys. zł.

Inny radny Mateusz Kutrzeba, również PiS, stwierdził, że obniżenie pensji burmistrza może spowodować początek obniżania wszystkich pensji urzędniczych w mieście.

Mariusz Szewczyk stwierdził, że próbuje jakoś ratować budżet w dobie kryzysu. Chciał zaoszczędzenia 9 tys. złotych z jego pensji. W tym momencie wstrzymał ryczałty na dojazdy samochodami, dodatki do telefonów prywatnych wykorzystywanych w celach służbowych oraz w momencie przejścia pracownika na emeryturę, nie obsadza nowych stanowisk.