Kilka dni temu pisaliśmy o odnalezionej 66-latce, która zaginęła podczas pobytu wraz z mężem nad Wisłą w pow. mieleckim. Ona i jej mąż zostali znalezieni martwi.

Kobietę odnaleziono martwą niedaleko miejsca, gdzie znaleziono także jej 70-letniego męża. Sekcja zwłok wykazała, że oboje zginęli od kul z broni palnej. Nieoficjalnie mówi się, że był to pistolet wykonany metodą chałupniczą.

Sekcja zwłok kobiety wykazała, że w jej głowie znalazło się sześciu pocisków lub ich części. Dwa pociski nie przebiły czaszki, więc w sumie oddano do niej osiem strzałów. Jeden pocisk odnaleziono natomiast w głowie 70-letniego męża kobiety.



Brak rany wlotowej w czaszce mężczyzny wskazuje, że dokonał on samobójstwa. Najprawdopodobniej najpierw zastrzelił swoją wybrankę, później sam dokonał samobójstwa.

Prokuratura Rejonowa w Mielcu prowadząca śledztwo pod uwagę bierze wciąż różne wersje przebiegu tragedii. Wszystkie dotychczasowe ustalenia sugerują jednak, że doszło do tak zwanego samobójstwa rozszerzonego.