Rząd ułatwia obcokrajowcom zatrudnienie w Polsce. Jak podaje „Dziennik Gazeta Prawna”, pozwolenia na pracę będą wydawane na pięć lat, a np. Filipińczycy i Wietnamczycy w ogóle nie będą ich potrzebowali.

Rząd będzie chciał między innymi wydłużyć możliwość pracy na podstawie oświadczenia. Obecnie obywatele sześciu państw byłego ZSRR mogą pracować u nas maksymalnie pół roku, po zmianach będzie to już rok.

Zmiany na rynku pracy mają być odpowiedzią na sytuację na rynku pracy, gdzie widoczny jest niedobór pracowników. Z najnowszych badań firmy „Work Service” wynika, że że 2/3 polskich pracodawców nie ma problemu z zatrudnianiem osób pochodzących z zupełnie odmiennego kręgu kulturowego. 12 procent firm w Polsce (głównie z branży usługowej, produkcyjnej i handlowej) planuje zatrudnienie obcokrajowców w ciągu najbliższych miesięcy.

Rząd wychodzi na przeciw zapotrzebowaniom biznesu. Dlatego planuje ułatwić wszystkim przybyszom spoza UE uzyskiwanie zezwoleń na pracę i jednocześnie wydłużyć czas ich obowiązywania. Obecnie to najwyżej trzy lata, wkrótce może być nawet pięć. Ale znacznie większe znaczenie może mieć inna proponowana zmiana: małżonek osoby, która ma już pozwolenie, nie będzie musiał starać się o taki dokument.

Celem nowej strategii jest nie tylko wypełnienie imigrantami dziur na rynku pracy. Politycy deklarują, że chcą, by przybysze osiedlali się u nas, zakładali rodziny. I pomogli nam załatać także dziurę demograficzną.  Jest to rewolucyjna deklaracja, ponieważ do tej pory rząd krytykował efekty polityki multikulti w Europie Zachodniej podkreślając wzrastające konflikty społeczne, które za sobą niosła.

Urzędnicy planują wydłużyć listę krajów, których obywatele podlegają łagodniejszej polityce migracyjnej. Mowa jest o państwach Azji Południowo-Wschodniej, np. Wietnam czy Filipiny, którzy według pracodawców bardzo szybko aklimatyzują się w Polsce i dobrze się integrują. Pozostaje pytanie, czy ułatwienie obcokrajowcom pracy nie wpłynie na stopowanie wzrostu stawek płacy dla polskich pracowników.

źr. DGP