O zaginięciu chłopca informowaliśmy już wcześniej. 12-letni Daniel Sękowski zaginął we wtorek w okolicach wsi Izdebki na Podkarpaciu. Wyszedł z domu około godziny 14:30, by odwiedzić swoją babcię, która mieszka niedaleko jego domu. Ostatni raz widziany był nieopodal domu babci, gdzie bawił się ze swoim psem. Około godziny 16:00 ślad po nim zaginął. Obawiano się, gdyż chłopiec leczony był neurologicznie i miał problemy z komunikowaniem się.

Pomimo zaangażowania w poszukiwanie Daniela ponad 1000 osób, w tym rodziny, mieszkańców, strażaków, żołnierzy, ratowników i funkcjonariuszy różnych podkarpackich jednostek oraz wykorzystania psów tropiących, śmigłowca, sprzętu termowizyjnego, chłopca odnalazł przypadkowy grzybiarz. A przyczynił się do tego … pies – mały mieszaniec maści brązowo-rudej, który cały czas był z nastolatkiem.

Mieszkaniec wsi, który dobrze znał pobliski las, wybrał się na grzyby. Usłyszał szczekanie psa a po chwili zauważył małego kundla, należącego do rodziny zaginionego chłopca. Grzybiarz połączył ze sobą fakty i szybko sprowadził na to miejsce odpowiednie służby. W pobliżu znaleziono Daniela. Przez dwie doby błądził on po lesie nie śpiąc i nie jedząc. To, że cały czas chodził z psem uchroniło go przed wyziębieniem i uratowało od najgorszego. Misiek – bo tak wabi się pupil rodziny – już został okrzyknięty mianem czworonożnego bohatera, choć gdy na miejscu pojawili się ratownicy, spłoszony psiak uciekł do domu.

Śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego przetransportował chłopca do szpitala. Jego stan jest dobry.