Leżajscy policjanci interweniowali wobec 51-latka z Przychojca. Mężczyzna zadzwonił do Dyspozytora Pogotowia Ratunkowego i poinformował o martwej osobie, po czym się rozłączył. Funkcjonariusze niezwłocznie udali się do jego miejsca zamieszkania. Tam dowiedzieli się, że to był tylko – żart.

W niedzielę po godz. 18, dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Leżajsku otrzymał zgłoszenie, z którego wynikało, że w miejscowości Przychojec mogło dojść do zabójstwa człowieka. Informacja pochodziła od mieszkańca wsi, który zadzwonił do Dyspozytora Pogotowia Ratunkowego i poinformował o martwej osobie, a następnie rozłączył się i nie odbierał telefonu.

Policjanci niezwłocznie udali się do miejsca zamieszkania zgłaszającego, gdzie przybyła również karetka pogotowia. Na miejscu funkcjonariusze ustalili, że zgłoszenie było żartem 51-letniego mieszkańca Przychojca. Mężczyzna przyznał, że to on dzwonił. Dodał, że się nudził i nie miał już co pić. Alkomat wskazał w jego organizmie ponad 3 promile.

Teraz 51-latkiem zajmie się sąd. Grozi mu kara aresztu, ograniczenia wolności, albo grzywna.

Policjanci przypominają, że 112, 997, 998, 999 to numery alarmowe i każde zgłoszenie dotyczące zagrożenia życia i zdrowia ludzkiego jest traktowane poważnie i wymaga podjęcia szybkich i zdecydowanych działań w celu ratowania drugiego człowieka znajdującego się w sytuacji zagrożenia. W opisanym powyżej przypadku leżajscy policjanci i ratownicy medyczni byli zaangażowani do przeprowadzenia bezzasadnych czynności. W tym czasie mogli udzielać pomocy tym, którzy naprawdę jej potrzebowali.  

źr. KPP Leżajsk