W środę w Przemyślu odbyła się rozprawa sądowa, w związku z aktem oskarżenia przeciwko młodym ludziom, którzy mieli zakłócić procesję ukraińską 26 czerwca 2016 r.

Podczas czerwcowej panachydy, która przeszła ulicami Przemyśla, doszło do protestu ze strony polskiej przeciwko pochodowi. Uczestnicy procesji ubrani byli w kontrowersyjne czarno-czerwone wyszywanki, przypominające Polakom o banderowcach, gdyż pod takimi barwami dokonali rzezi w czasie wojny.

Jednemu z Ukraińców ściągnięto koszulę oraz doszło do przepychanek słownych, podczas których uczestnik skierował do młodych Przemyślan słowa: „Jeszcze Polska nie zginęła, ale zginąć musi”. Zatrzymani mężczyźni otrzymali akt oskarżenia za zakłócanie procesji religijnej.

Podczas zeznań przed sądem jeden ze świadków, a zarazem osób poszkodowanych, Zenon Kucab, stwierdził, że obrażały go antybanderowskie hasła wymalowane na transparentach niesionych przez kontrmanifestantów, a Stepana Banderę uważa za bohatera.

Portal Kresy.pl podał także, że wśród osób zeznających była także Piotr Tyma, prezes Związku Ukraińców w Polsce, który stwierdził, że banderowcy, a w szczególności szef UPA nie był odpowiedzialny za Rzeź Wołyńską.

O sprawie i jej przebiegu będziemy informować na bieżąco.