Już niemal 1/3 wszystkich pracujących na etacie policjantów z Podkarpacia jest na zwolnieniu lekarskim. Czy to jakaś epidemia?

Ponad 1500 funkcjonariuszy podkarpackiej policji ma L4. Brak rąk do pracy utrudnia działania policji. Największe problemy mają miejsce w Mielcu, Brzozowie i Strzyżowie. Tam, gdzie brakuje policjantów, wysyłani się funkcjonariusze z Komendy Wojewódzkiej oraz przedstawiciele prewencji.

Sprawa zwolnień została już nazwana w sieci „psią grypą”. Masowe L4 mają miejsce w całej Polsce. Minister Joachim Brudziński oraz Komendant Główny Policji Jarosław Szymczyk zwrócili się do będących na zwolnieniu funkcjonariuszy, mając nadzieję, że ich L4 mają podstawy i pracownicy są rzeczywiście chorzy.

W liście KGP czytamy:

„Tak jak Wy wierzę w sens służby, w poświęcenie i oddanie. Wierzę w odpowiedzialność. Wierzę, że wszyscy mamy pełną świadomość tego, co może się stać, kiedy zabraknie nas na ulicach. Dlatego staję przed Wami i proszę o zrozumienie. Nie dopuśćmy do tego, by na ulicach zaczęli rządzić bandyci. Z perspektywy doświadczeń i dzisiejszego postrzegania polskiej Policji jako kręgosłupa bezpieczeństwa wewnętrznego Polski chcę podkreślić, że zawsze będę z policjantami i zawsze będę ich wspierał i podejmował wszelkie możliwe działania dla poprawy ich sytuacji”.

źr. KWP