Spodziewająca się dziecka Janina Przysiężniak z domu Oleszkiewicz, żona porucznika Franciszka Przysiężniaka, została zatrzymana przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Bestialscy ubecy torturowali, a następnie zamordowali kobietę.

Będąca w siódmym miesiącu ciąży, 22-letnia Janina Przysiężniak została aresztowana w Wielki Piątek 30 marca 1945 roku. Stało się to mimo faktu, że jej mąż – porucznik Franciszek Przysiężniak „Ojciec Jan”, bohater partyzanckiej walki z Niemcami na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu – w 1945 roku nie podjął walki z komunistami i Armią Czerwoną. Był poszukiwany przez NKWD, a w 1944 roku zdołał uciec z sowieckiego więzienia dzięki fałszywym papierom.

Bezpieka postanowiła uderzyć w najbliższą rodzinę „Ojca Jana”. W Wielki Czwartek 29 marca Janina spotkała się z mężem. „Ojciec Jan” miał przeczekać okres Świąt Wielkanocnych ukryty w leżajskim klasztorze, natomiast Janina zamierzała spędzić święta wraz z rodzicami u swojej siostry Marii Dolnej w Leżajsku. W nocy z czwartku na piątek ubowcy zastukali do okna Dolnych i przeszukali mieszkanie. Aresztowana w Kuryłówce wraz z bratem Marianem Oleszkiewiczem „Jaga”, pomimo widocznej ciąży, była przesłuchiwana i torturowana przez całą noc.

Nad ranem bezpieka odwiozła żonę „Ojca Jana” do Kuryłówki. Ubowcy skierowali się do domu Gagoszów na przeszukanie. Na zewnątrz z rodzeństwem: Janiną i Marianem pozostało dwóch funkcjonariuszy. Rewizja w domu przeciągała się. Jeden z funkcjonariuszy pilnujących aresztantów poszedł sprawdzić dlaczego czynności trwają tak długo. Gdy ubowiec zniknął za drzwiami, ten który pilnował Janinę i Mariana szepnął kobiecie, aby uciekała. Kiedy zaczęła biec, ubowiec strzelił do niej. Po dokonanej zbrodni ubowcy uciekli w kierunku promu. W tym czasie w kościele odbywała się spowiedź wielkanocna. W świątyni przebywało wielu partyzantów. Po usłyszeniu strzałów, ruszyli tzw. dworską drogą w kierunku pomnika znajdującego się w centrum wsi. Dopiero tam ktoś skierował ich na miejsce zajścia. Jednak tam UB już nie było.

„Jaga” wciąż żyła, gdy pod domem znaleźli ją Józef Zadzierski „Wołyniak” i Józef Krzysztanowicz „Hanys”, żołnierze antykomunistycznego podziemia. Kobieta przed śmiercią zdołała im opowiedzieć o wydarzeniach i ujawniła, że strzelał do niej ubek z Niska o nazwisku Machaj. Później zmarła.Partyzancki pościg ruszył w kierunku Sanu, ale ubowcy już przeprawili się na drugi brzeg.

W Wielki Poniedziałek 2 kwietnia odbył się jej pogrzeb, który przemienił się w wielką manifestację. Przybyli partyzanci z wielu oddziałów, umundurowani, uzbrojeni, przygotowani na najgorsze.
Nieśli trumnę całą drogę, zrobili szpaler przed wejściem do kościoła, a przy grobie zmarłej oddali salwy honorowe.

Osobista tragedia popchnęła „Ojca Jana” do powrotu w podziemne szeregi. Jego oddział brał udział m.in. w bitwie pod Kuryłówką, kiedy to antykomuniści rozbili oddział NKWD, zabijając 57 Sowietów.

Odpowiedzialny za zamordowanie Janiny Przysiężniak ubek Machaj został zastrzelony latem 1945 roku podczas ataku żołnierzy podziemia na posterunek Milicji Obywatelskiej w Kamieniu.

źr. nowahistoria, aordycz.blogspot.com