Wczoraj, podczas konferencji prasowej przed Starostwem Powiatowym w Kolbuszowej, doszło do niecodziennego zajścia. Konferencję fotografowali i nagrywali pracownicy Starostwa oraz… nieumundurowany policjant, który był pijany.

Konferencję prasową pod Starostwem Powiatowym w Kolbuszowej zorganizował Tomasz Buczek, szef podkarpackiego Ruchu Narodowego, który protestuje przeciwko wyzyskowi i szkodzie na rzecz państwa ze strony starosty kolbuszowskiego, Józefa Kardysia, o którego śmiesznej sprawie pisaliśmy kilka dni temu.

Józef Kardyś został na dwa dni odwołany z funkcji starosty tylko po to, by otrzymać odprawę w wysokości kilkunastu tysięcy złotych i mieć możliwość starania się o emeryturę. Jego następca, który ledwie został zaprzysiężony również może otrzymać odprawę. Tomasz Buczek podczas wczorajszej konferencji prasowej zaznaczył, że sprawę zw. z Kardysiem zgłosił do Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu, Komisji Etyki oraz Wojewody Podkarpackiego.

Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?

Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że całość konferencji nagrywana była przez urzędników oraz funkcjonariusza policji nieumundurowanego, od którego według uczestników wydarzenia czuć było alkohol. Buczek zareagował pytając „tajniaka” o powód nagrywania i czy jest on w pracy czy prywatnie. Ów mężczyzna zaczął wówczas oddalać się, jakby chciał uciec. Buczek relacjonuje:

Podszedłem do niego, żeby zapytać się na czyje polecenie przybył. Zaczął pokracznie się tłumaczyć, a ja poczułem od niego alkohol. Powiadomiłem obecnych tam reporterów o tym fakcie. Policjant zaczął zmierzać pośpiesznie do wyjścia. Udaliśmy się wraz z reporterami za nim. Ekipa TVN i inne osoby nagrywały to na kamery i telefony. Podejrzany o bycie pod wpływem alkoholu mężczyzna zmierzał w kierunku Rynku. Nagle skręcił do miejskich toalet.

W międzyczasie powiadomiłem telefonicznie komisariat policji i poprosiłem o interwencję patrolu. Funkcjonariusze, po przybyciu na miejsce, oczekiwali aż ten pan opuści toaletę. Po wyjściu zaczął dalej swój marsz, a my szliśmy za nim. Ku mojemu zdziwieniu nie reagował na polecenia policjantów i podążał dalej. Moja stanowcza postawa i presja wywierana na patrol wymusiła na nich podjęcie bardziej zdecydowanych działań. Mężczyzna ten zatrzymał się w okolicach kościoła. Niestety policjanci nie chcieli podać go próbie badania na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu. 

W siedzibie policji czekałem około 30 minut na rozmowę z panem komendantem. Zgłaszałem dyżurnemu że niepokoi mnie tak długie oczekiwanie i że jest uzasadnione podejrzenie z mojej strony, że mogą być prowadzone na komendzie czynności w celu zatarcia informacji iż ten pan policjant po cywilu był tego dnia w pracy. Przez ten czas do spotkania wykonałem kilka telefonów. Między innymi do komendanta wojewódzkiego policji w Rzeszowie. Tam poinformowano mnie, że tą sprawą powinna zająć się prokuratura.