Kiedy wyobrażamy sobie postać Świętego Mikołaja, mamy przed oczami staruszka z długą siwą brodą, sporą nadwagą i dużym brzuchem. Mikołaj jest zatem ofiarą choroby cywilizacyjnej.

Nadwaga – jest jedną z najgroźniejszych chorób cywilizacyjnych. Nasz ulubiony Święty cierpi na brzuszny typ otyłości (otyłość typu „jabłko”). W typie brzusznym otyłości tkanka tłuszczowa zajmuje głównie brzuch w tym również narządy położone wewnątrz jamy brzusznej. Może ona prowadzić do stłuszczenia narządów i zapoczątkować rozwój ich niewydolności. Na stłuszczenie bardzo podatna jest wątroba, narażona również u osób przewlekle spożywających duże ilości napojów alkoholowych. W parze z otyłością idzie również cukrzyca. Ponad 80% pacjentów z cukrzycą typu drugiego ma znaczną nadwagę. Mało kto wie, że otyłość może także zwiększać ryzyko wystąpienia niektórych nowotworów. Święty Mikołaj byłby zatem narażony na raka prostaty, jelita grubego i pęcherzyka żółciowego. Zbędne kilogramy stanowią dodatkowe obciążenie dla stawów i kręgosłupa, mogą więc prowadzić do choroby zwyrodnieniowej stawów- Mikołaj nawet bez nadwagi mógłby cierpieć na chorobę zwyrodnieniową, która dotyczyłaby szczególnie stawów rąk- od dźwigania prezentów i wspinania się przez komin. Ponadto ciasne buty Mikołaja i długie podróże prowadzą do pogorszenia warunków odpływu krwi z dolnej części ciała i narażają go na powstanie żylaków kończyn dolnych.

Prawdziwy Święty Mikołaj, czyli biskup Miry żyjący na przełomie trzeciego i czwartego wieku jest przedstawiany na rycinach, jako człowiek o dosyć szczupłej budowie, dzięki temu dzieciaki na całym świecie nie muszą oglądać go wstrzykującego sobie insulinę albo jadącego na sygnale na oddział kardiologii.

źr. Zdrowie i Uroda w twoich rękach