Celnicy schwytali przemytników

Kolejnym sukcesem mogą pochwalić się przemyscy celnicy. Funkcjonariusze z Medyki, przechwycili przemyt sprzętu medycznego.

Funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej poinformowali, że udało im się przechwycić 3 tys. soczewek kontaktowych oraz 1,2 tys. udrażniaczy dentystycznych. Na przejściu granicznym w Medyce, celnicy przeszukali dwa samochody osobowe, przewożące nielegalny towar.

Przemytnikami okazała się dwójka obywateli Ukrainy, 38-latka i 43-letni mężczyzna. Obydwoje podróżni nie zgłosili towaru do kontroli celnej, podczas wjazdu do Polski. W toku śledztwa okazało się, że kobieta wiozła soczewki dla znajomej prowadzącej zakład optyczny. Mężczyzna natomiast powiedział, że nielegalny towar miał trafić najpierw do Polski a później na Łotwę. Łączna wartość zarekwirowanego towaru szacowana jest na 22 tys. złotych.

Zgodnie z ustawą o wyrobach medycznych, wprowadzane do legalnego obrotu wyroby musza być oznaczone znakiem CE, posiadać deklarację zgodności oraz być wyposażone w instrukcję obsługi w języku polskim. Produkty znajdujące się na rynku UE muszą spełniać wymagania określone w przepisach prawa, aby nie stanowiły zagrożenia dla życia i zdrowia konsumentów – czytamy na stronie KASu.

Źródło: nowiny24, KAS

Nieznana przyczyna zatrucia dzieci. Pływalnia „Karpik” ponownie otwarta.

Basen został ponownie otwarty. Przeprowadzone badania i kontrole nie wykazały uchybień ze strony pływalni „Karpik”. 

W zeszły wtorek pisaliśmy o zatruciu dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 10, po zajęciach na pływalni „Karpik” (LINK). Kilkunastu uczniów zostało przewiezionych do Szpitala Miejskiego oraz Szpitala Klinicznego nr 2. w Rzeszowie. Wszyscy skarżyli się na bóle głowy i duszności po zajęciach na basenie. Dwóch chłopców zostało na noc w szpitalu na obserwację. Następnego dnia ich stan był na tyle dobry, że wypisano ich do domu.

Tuż po feralnej wizycie dzieci na pływalni, sprawą zatrucia zajął się rzeszowski sanepid. Jego pracownicy pobrali próbki wody z basenu oraz jedzenia, które mogły doprowadzić do złego stanu uczniów. Dziś okazało się, że zarówno w wodzie, jak i w pokarmie nie stwierdzono żadnych substancji, mających wpływ na zły pogorszenie się zdrowia uczniów. Ponadto pracownicy sanepidu sprawdzili stan techniczny pojazdu. Również te badania nie wykazały żadnych nieprawidłowości.

Na chwilę obecną nic nie wskazuje, by pracownicy pływalni „Karpik” doprowadzili do pogorszenia się zdrowia uczniów. Dlatego też sanepid zadecydował o ponownym otwarciu basenu.

Uwaga na czad!

Mamy połowę października, a co za tym idzie powoli zaczyna się sezon grzewczy. Szczególnie w okresie zimowym należy uważać na czad. Każdego roku z powodu zatrucia tlenkiem węgla ginie w Polsce kilkadziesiąt osób. Wynika to głównie z niewłaściwej ekspoatacji budynków i znajdujących się w nich urządzeń i instalacji grzewczych.

Czym jest czad?

Tlenek węgla (CO) nazywany potocznie czadem to silnie trujący, bezbarwny i bezwonny gaz. Powstaje on podczas procesu niepełnego spalania materiałów palnych (m.in. drewna, oleju, gazu, benzyny, nafty, propanu, węgla, ropy), które występuje przy niedostatku tlenu w otaczającej atmosferze. Może to wynikać z braku dopływu świeżego powietrza (np. zbyt szczelnie zamknięte okna, brak właściwej wentylacji) do urządzenia, w którym następuje spalanie lub z powodu jego zanieczyszczenia, zużycia lub złej regulacji. Toksyczne działanie tlenku węgla wynika z faktu, że wiąże się z hemoglobiną 250-300 razy szybciej niż tlen, blokując jego dopływ do organizmu. Stwarza to poważne zagrożenie dla naszego zdrowia i życia!

Kiedy może dojść do zatrucia czadem?
Do zatrucia tlenkiem węgla najczęściej dochodzi w momencie:

  1. Braku odpływu spalin powstających w zamkniętych pomieszczeniach.
  2. Zanieczyszczenia, zużycia i złej regulacji palnika gazowego.
  3. Braku odpowiedniej wentylacji.
  4. Szczelnym zamknięciu drzwi i okien
  5. Wadliwego piecyka gazowego lub węglowego, niewłaściwego montażu podgrzewacza,
    niedrożności kratki wentylacyjnej.
  6. Uszkodzenia lub zatkania przewodu kominowego.
 Co należy robić, jeśli ktoś z naszych bliskich zatruł się czadem?
  • Nie wpadaj w panikę gdy znajdziesz osobę z objawami zatrucia tlenkiem węgla. Jak najszybciej przystąp do udzielania pomocy.
  • Zapewnij dopływ świeżego, czystego powietrza. W skrajnych przypadkach poprzez wybicie szyby w oknie.
  • Wynieś osobę poszkodowaną w bezpieczne miejsce, na świeże powietrze, jeżeli nie stanowi to zagrożenia dla Twojego zdrowia! W przypadku zagrożenia pozostaw akcję ratowniczą odpowiednim służbom.
  • Rozluźnij ubrania poszkodowanego – rozepnij pasek i guziki. Nie rozbieraj go, żeby nie doprowadzić do jego przemarznięcia.
  • Wezwij służby ratownicze.
    Straż pożarną (998) Pogotowie ratunkowe (999)
  • Skontroluj oddech poszkodowanego. Jeżeli osoba nie oddycha rozpocznij resuscytację krążeniowo-oddechową. Jeśli oddycha, ułóż nieprzytomnego na boku i poczekaj na przybycie zespołu ratownictwa medycznego.

Profilaktyka

  • Nie zaklejaj i nie zasłaniaj kratek wentylacyjnych, dodatkowo systematycznie sprawdzaj ciąg powietrza, np. przykładając kartkę papieru do otworu lub kratki wentylacyjnej.
  • Wietrz pomieszczenia w których korzystasz z piecyków, kuchenek gazowych itd.
  • Korzystaj z urządzeń grzewczych sprawnych technicznie oraz kontroluj ich stan.
  • Dokonuj okresowych przeglądów wentylacji i przewodów kominowych. Gdy używasz węgla i drewna należy to robić nie rzadziej niż raz na 3 miesiące. Jeśli używasz gazu ziemnego lub oleju opałowego nie rzadziej niż raz na pół roku.
  • Nie zostawiaj w garażu samochodu na zapalonym silniku.
  • Zainstaluj czujniki alarmowe wykrywające tlenek węgla.
  • Nie lekceważ objawów zatrucia tlenkiem węgla. Mogą one być sygnałem, że ulegasz zatruciu! W takiej sytuacji należy natychmiast przewietrzyć pomieszczenie oraz skonsultować się z lekarzem.

Źródło: Wydział Informacji i Promocji KG PSP

Smród zza wschodniej granicy truje mieszkańców podprzemyskich wiosek

Smród nadciągający nad polską granicę ze wschodu staje się coraz bardziej uciążliwy dla mieszkańców okolicznych wiosek. Przedwczoraj tamtejsi sołtysi spotkali się z wojewodą Ewą Leniart, by porozmawiać o problemie uciążliwego sąsiedztwa. 

Od dwóch lat, zawsze na początku września, mieszkańcy przygranicznych Rożubowic, Stanisławczyka, Hermanowic i Malhowic, zgłaszają problem z zanieczyszczonym powietrzem. Problem z uciążliwym smrodem pojawia się w weekendy, przy wiatrach ze wschodu, kiedy jest duża wilgotność. Bywały takie dni, w których odór był tak intensywny, że ludzie nie otwierali okien oraz starali się nie wychodzić na zewnątrz. W drugiej połowie października zanika. Sołtysi postanowili interweniować u wojewody właśnie teraz, by w następnym roku problem się nie powtórzył.

Jak informowali zebrani zdarzały się przypadki podtrucia dymem, który ich zdaniem może być szkodliwy dla zdrowia. Najczęstszymi objawami były bóle głowy, drapanie w gardle, pieczenie i łzawienie oczu. Jest to potwierdzone, bo doktor w Przemyślu przekazała, że większość osób z naszych miejscowości ma podobne objawy. Do tego jeszcze u dzieci występuje wysypka, częściej niż do tej pory.

W czwartek w przemyskiej delegaturze Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego odbyło się spotkanie wojewody Ewy Leniart z sołtysami i wójtami. – Takie objawy są nam znane z innych regionów przygranicznych, gdzie mamy zdiagnozowane, że dochodzi do palenia torfowisk. Nie wykluczamy, że znajdują się tam także różnego rodzaju odpady – powiedział Piotr Najda, dyr. Wydziału środowiska i rolnictwa w PUW. Przyczyną smrodu jest amoniak, który najpewniej pochodził z tanich nawozów stosowanych na ukraińskich polach.  Wojewoda wysłuchała zażaleń mieszkańców i zapowiedziała kolejne badania jakości powietrza. W kontakcie ze stroną ukraińską ma pomóc konsul Ukrainy w Polsce, a w ostateczności polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Źródło:nowiny24

Głodówka to samo zdrowie

W mediach pojawiają się różne informacje jakoby człowiek musiał jeść dziennie trzy posiłki, inni uważają, że pięć posiłków dziennie to optimum. Jednak człowiek może przeżyć bez pokarmu bardzo długo, niszcząc przy okazji mnóstwo chorób.  (więcej…)

Dwójka dzieci w szpitalu

W dniu dzisiejszym dwójka dzieci ze Szkoły Podstawowej w Odrzykoniu została zabrana do szpitala. Ewakuowano resztę dzieci oraz nauczycieli.

Uczniowie po wejściu na salę gimnastyczną narzekali na złe samopoczucie. Nauczyciele widząc pogarszający się stan swoich podopiecznych postanowili wezwać pogotowie. Na miejscu pojawiła się również straż pożarna.

Ostatecznie 16 dzieci zostało przebadanych przez lekarzy, natomiast dwójka uczniów została przewieziona do krośnieńskiego szpitala, gdzie pozostają pod obserwacją lekarzy. Strażacy ewakuowali ze szkoły w sumie 275 osób. 245 dzieci oraz 30 nauczycieli – Przebadaliśmy powietrze w sali gimnastycznej i kotłowni, ale nie stwierdziliśmy zawartości tlenku węgla. Czekamy jeszcze na grupę ratownictwa chemicznego, by zbadała powietrze pod tym kątem – mówi rzecznik Straży Pożarnej Marcin Betleja.

Początek roku dla niektórych uczniów zaczął się szczególnie nieprzyjemnie. Zdarzenie w Odrzykoniu jest kolejnym incydentem związanym z uczniami podstawówki. Kilka dni temu około 20 uczniów ze Szkoły Podstawowej nr 10 w Rzeszowie uskarżało się na złe samopoczucie, po wizycie na pływalni „Karpik”. Kilkoro z nich trafiło do szpitala.

Źródło: nowiny24

Lekarz z Jasła złapany na gorącym uczynku

Kilka dni temu całą Polskę obiegła wieść o nieuczciwym lekarzu z Jasła. Swoją złą sławę zawdzięcza próbie oszustwa jakiej dopuścił się w czasie egzaminu z psychiatrii.

Jaślanin wpadł podczas podejścia do specjalistycznego egzaminu z psychiatrii, który zdawał w Centrum Egzaminów Medycznych w Łodzi. 33-latek chcąc ułatwić sobie sprawę wpadł na niecodzienny pomysł. Postanowił założyć okulary szpiegowskie z wbudowaną kamerą. Cała aparatura miała funkcję przesyłania obrazu na odległość.

Jak ustalili śledczy, podejrzany zrobił fotografie pytań i przesłał je drogą elektroniczną do znajomej lekarki, która w tym czasie przebywała w jego gabinecie w Lublinie. Oszust, gdy tylko odpowiedział na 200 pytań zawartych w arkuszu, oddał go i jak gdyby nigdy nic opuścił salę. Wielkie było jego zdziwienie, gdy za drzwiami czekali na niego policjanci.

Początkowo podejrzany nie chciał przyznać się do zarzucanego mu przewinienia, gdy kazano mu opróżnić kieszenie wyjął z nich wszystko, poza okularami. Po kilku minutach policjanci dowiedli, że młody lekarz posiadał również okulary oraz skomplikowaną aparaturę przyklejoną do jego klatki piersiowej.

33-latkowi postawiono zarzuty dotyczące usiłowania poświadczenia nieprawdy. Za to grozi mu do 3 lat pozbawienia wolności. Lekarz przyznał się do popełnionego czynu, złożył wyjaśnienia, które obciążyły również znajomą lekarkę. Jej również postawiono zarzut, chodzi o współudział w przestępstwie.

Zarzuty dotyczące usiłowania poświadczenia nieprawdy, nie są jedynym problemem młodego lekarza. Policjanci podczas przeszukania znaleźli w jego samochodzie 1,5 grama marihuany. Mężczyzna odpowie tym samym za posiadanie środków odurzających.

Źródło: TVP

Czy uczniowie zatruli się chlorem na basenie? Dalszy ciąg sprawy pływalni „Karpik”

W dalszym ciągu trwa poszukiwanie źródeł zatrucia, jakie wystąpiło u 13 uczniów SP nr 10 w Rzeszowie. We wtorek 20 z nich zostało skierowanych na badania do dwóch rzeszowskich szpitali.

Wczoraj uczniowie rzeszowskiej szkoły podstawowej kąpali się na popularnej pływalni „Karpik” w Rzeszowie. Po zajęciach 20 z nich skarżyło się na bóle brzucha, zawroty głowy i duszności, o czym pisaliśmy w dniu wczorajszym (LINK).

W dalszym ciągu trwa poszukiwanie przyczyn zatrucia. Stan uczniów jest dobry, dlatego w dniu dzisiejszym lekarze w obu szpitalach wypisali pacjentów do domu. Dyrektor ds. medycznych Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 2 Małgorzata Przysada potwierdziła, że ośmioro dzieci obserwowano na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym pod kątem zatrucia chlorem. Sanepid pobrał już próbki z feralnej pływalni. Dyrektor pływalni „Karpik” postanowił profilaktycznie zamknąć basen, do czasu wyjaśnienia sprawy.

Wstępne badanie nie wykazało przekroczenia stężenia chloru w basenie . Pracownicy sanepidu będą wiedzieć więcej w sprawie w poniedziałek, kiedy dostaną pełne wyniki badań wody. Jeśli badania okażą się negatywne, być może przyczyn zatrucia będzie trzeba szukać w pizzerii, z której zamówiono pizzę po nieszczęśliwych zajęciach.

Źródło:nowiny24

Uczniowie rzeszowskiej podstawówki trafili do szpitali

Do zdarzenia doszło wczoraj. Sześciolatki uczęszczające do Szkoły Podstawowej nr 10 w Rzeszowie poczuły się źle po wizycie na basenie.

Informację potwierdził dyrektor SP nr 10 Artur de Sternberg Stojalowski – Dzieci źle się poczuły po powrocie z basenu. Zbadała je higienistka szkolna. Uczniowie narzekali na bóle brzucha. Czuli się osłabieni. Niektórzy odczuwali duszności. Część grupy nie miała żadnych niepokojących objawów.

Dyrektor widząc co dzieje się z uczniami jego szkoły postanowił wezwać pogotowie. Lekarz badający dzieci zdecydował, że ok. 20 z nich profilaktycznie trafi do szpitali na obserwację. Dzieci trafiły do dwóch rzeszowskich szpitali. Pierwsza grupa została przetransportowana do Szpitala Miejskiego, druga do Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 2.

Na ten moment trudno jednoznacznie orzec, czy doszło do zatrucia, czy dzieci uległy zbiorowej histerii. Jedno ze źródeł donosi, że uczniowie po wizycie na basenie jadły pizzę, co mogło skutkować bólami brzucha. Mimo to, pływalnia Karpik, w której kąpały się dzieci została w dniu dzisiejszym zamknięta, na miejscu jest policja. Jak dotąd poza uczniami SP nr 10 w Rzeszowie, nikt inny zgłaszał żadnych problemów zdrowotnych po zajęciach na basenie.

Źródło: STORYFUL/x-news
Źródło zdjęcia: pomocsielczy.pl