Łańcut: Ruszył sezon turystyczny w Muzeum-Zamku

W czwartek 1 lutego ruszył kolejny sezon turystyczny w w Muzeum-Zamku w Łańcucie. Od 1 grudnia 2017, przez dwa miesiące, rezydencja była niedostępna dla zwiedzających. Jak co roku, w tym czasie jej wnętrza były porządkowane i przygotowywane do nowego sezonu. Jednak  dziś wyjątkowo Zamek będzie zamknięty dla zwiedzających (pozostałe ekspozycje będą czynne zgodnie z harmonogramem).

(więcej…)

Fiacikiem wzdłuż granic Polski!

Najbardziej znany leżajski podróżnik Ireneusz Wołek postawił przed sobą i zrealizował niezwykły cel – podróż wraz z przyjaciółmi maluchami wzdłuż granic Polski.

Podróżnik i jego ekipa wystartowali z Leżajska. Kierując się na wschód, przejechali przez Roztocze, Zamość, Włodawę, Górę Grabarkę aż do Hajnówki. Dalej przez Puszczę Augustowską aż na styk trzech państw: Polski, Litwy i Rosji (Obwód Kaliningradzki). Na Pomorzu podróżnicy odwiedzili Frombork, Elbląg, Gdańsk, Jastrzębią Górę i wzdłuż wybrzeża dojechali do Szczecina. Potem skręcili na południe, przez Cedynię dojechali do Bogatyni. Malownicze Sudety wzdłuż granicy z Czechami dostarczyły wielu wrażeń estetycznych. Leżajszczanie odwiedzili Zakopane, Krynicę Zdrój, Magurski Park Naro­dowy i Bieszczady.

Pokonaliśmy 3611 km. Przejechaliśmy przez 12 wo­jewództw. Byliśmy na wszystkich granicach na­szych sąsiadów. Odwiedzili­śmy kilkadziesiąt niezwy­kłych miejsc i, co najcenniej­sze, napotkaliśmy na swojej drodze wspaniałych, serdecz­nych rodaków. A wszystko to dzięki „maluchowi”, który obok bonów na cukier i wyro­bów czekoladopodobnych stał się jednym z symboli PRL-u. Był marzeniem niemal każ­dej polskiej rodziny. Dzisiaj stał się dzielnym bohaterem sentymentalnej wyprawy – mówił podekscytowany Ireneusz Wołek.

Podróżnik opisał także samą podróż tym niezwykłym pojazdem. – Maluch zdecydowanie woli prowincjonalne drogi. Targany podmuchami wiatru wywoływanymi przez wyprzedzające nas samochody i hukiem w kabinie, który w trakcie przyśpieszania rośnie w postępie geometrycznym, pokonaliśmy kolejne ki­lometry. Wycieraczki z trudem radziły sobie z ulewnym deszczem, a luzy na kierownicy wymuszały nieustanną korekcję toru jazdy. Na szczęście sympatia, współczucie i po­dziw innych kierowców wynagradzały nam wszelkie trudności – wspomina. – Jadąc maluchem setki kilometrów, przypominam sobie powiedzenie „Droga ciągnie się jak narkotyk. Im dużej się ciągnie tym bardziej upaja”. Nie wiem, czy to powiedzenie odnosi się do każdego, ale do mnie tak.

Pomimo niedogod­ności ta podróż dała mi dużo satysfakcji. Nigdy nie spotykałem się w drodze z tyloma gestami sympatii. A co do komfortu, było znacznie lepiej niż można było się spodziewać. Chociaż z nazwy kojarzy się zupełnie inaczej. Maluch był i jest nadal bardzo pakow­ny.

Wystarczy tylko wyobraźnia. Przecież dawniej wyjazd pod namiot czteroosobowej rodziny z psem to był żaden pro­blem. Przewiezienie szafy czy lodówki też nie stanowiło wielkiego wyzwania dla przebojowego właściciela takiego fiacika – mówi.

art. Jakub Magiera (Sztafeta)

Watykan – Dookoła Świata z Ireneuszem Wołkiem

Kiedy w 67 r. naszej ery składano do skromnego grobu ciało apostoła Piotra, nikt nie przypuszczał, że miejsce jego pochówku stanie się w przyszłości symbolem bogactwa i potęgi Kościoła chrześcijańskiego, a nad jego grobem zostanie zbudowana potężna bazylika i narodzi się niezwykłe państwo.

To kolejna nasza wyprawa do słonecznej Italii. Za nami kilka dni podróży; przez Słowację, Austrię i północne Włochy. Wczesnym popołudniem zatrzymujemy się na jednym z licznych kempingów otaczających stolicę antycznego świata i współczesnych Włoch. Spoglądając na panoramę miasta z jednego z siedmiu wzgórz; na których w 753 r. p.n.e. został założony Rzym, czujemy się niczym zdobywcy mający chrapkę na niezliczone bogactwa „Wiecznego Miasta”. Jednak nasz turystyczny atak pozostawiamy na dzień jutrzejszy. Dzisiaj w pośpiechu wyrzucamy bezładnie z samochodu cały sprzęt turystyczny, by dorwać się do stroju kąpielowego i zdobyć chłodne wody basenu, w którym zmywamy trudy dnia. Ale przed przyjemnościami – obowiązki. Rozstawiamy nasz campingowy sprzęt turystyczny: namiot, krzesełka, stolik, podłączamy lodówkę, z której wyciągamy leżajskie piwo. Zgrzyt kluczyka na puszce i złocisty, chłodny płyn powoli łaskocze gardło. Nad nami rozłożyste pinie, których korony rzucają błogi cień. Tylko ta hałaśliwa armia cykad zakłóca nasze rozmowy. Ta „pieśń zalotna” samców i siła brzmienia całego „chóru” często przekracza 100 decybeli, przewiercając nasze głowy. Całe szczęście zapada zmrok i po chwili kończy się koncert.

Nastaje nowy dzień. Wczesnym rankiem, by uniknąć tłumów, ruszamy metrem do centrum. Wysiadamy w okolicach najsłynniejszej alei miasta – Via della Conciliazione. Ulica „Pojednania” upamiętniająca Traktat Laterański prowadzi spod Zamku Anioła do centrum katolickiego świata, siedziby najwyższych władz Kościoła Katolickiego, domu papieży Stolica Apostolska to najmniejsze państwo świata. Znajduje się w obrębie granic Rzymu i należy do najczęściej odwiedzanych, zarówno dlatego, że jest świętym miejscem chrześcijaństwa, jak i z racji posiadania najwspanialszych dzieł sztuki wszystkich okresów. Watykan ma własną pocztę i mennicę, radio i telewizję, wydaje czasopismo L’Osservatore Ro­mano. Na niewielkiej powierzchni państwa mieszka około 800 osób, z tego 400 ma obywatelstwo Watykanu. To głównie ducho­wieństwo i zakonnicy będący przedstawicielami wielu narodowości. Kiedy wchodzimy na plac Św. Piotra opuszczamy ziemię włoską, wkraczamy na autonomiczny obszar małego, ale jakże potężnego państwa, bo jego władca przemawia w imieniu ponad miliarda wyznawców. Nie szczędzono więc środków na gmachy tej instytucji. Tutaj tworzyli najsłynniejsi malarze, rzeźbiarze i architekci, korzystając z hojnego mecenatu papieży.

Jesteśmy na eliptycznym placu Św. Piotra, autorstwa Berniniego otoczonego imponującą czterorzędową kolumnadą, którą wieńczy 140 kolosalnych rzeźb świętych. Na środku placu, w towarzystwie dwóch przynoszących ochłodę fontann stoi obelisk, zdobiący dawniej cyrk Nerona, a do Rzymu sprowadzony przez cesarza Kaligulę. Kierujemy wzrok na prawo. Tutaj znajduje się Pałac Apostolski i Papieskie Okno. To stąd Jan Paweł II wygłaszał przez wiele lat kazania, spotykał się z milionami pielgrzymów, stąd udzielał błogosławieństwa przybyłym pielgrzymom z całego świata i stąd odszedł do Domu Ojca. Zbliżamy się do imponującej fasady, wspinamy się po schodach, gdzie zostajemy zlustrowani wzrokiem żołnierzy Gwardii Szwajcarskiej i cywilnej ochrony Wbrew przysłowiowej włoskiej tolerancji i elastycznemu traktowaniu przepisów, sprawa odpowiedniego ubioru w Watykanie traktowana jest z całą powagą! Wieloletnie podróżowanie nauczyło nas, żeby zawsze mieć ze sobą chustę na ramiona i spodnie z dopinanymi nogawkami.

Wszystko jest OK. Wchodzimy do środka. Zapada cisza. Przed nami imponująca przestrzeń, do której wpada ostre światło spod imponującej kopuły. To tutaj w IV wieku wzniesiono pierwszą bazylikę, gdzie wedle tradycji znajduje się miejsce ukrzyżowania i pochówku św. Piotra. Niestety pod koniec XV wieku jej stan był krytyczny. Trzeba było jednak czekać aż do XVI wieku, by ujrzeć odwagę papieża Juliusza II, który wbrew przesądom i religijnej trwodze, nakazał zburzyć do połowy starą bazylikę i rozpocząć wznoszenie nowej świątyni. Prace budowlane trwały łącznie 120 lat i pochłonęły ogrom sił i środków materialnych, jakie mógł zgromadzić ówczesny Kościół Katolicki. Ich wynikiem była ogromna, przez całe wieki największa na Ziemi, świątynia chrześcijańska, (obecnie największa znajduje się w Jamusukro na Wybrzeżu Kości Słoniowej) która olśniewa bogactwem zdobień, ilością i jakością dzieł sztuki oraz mnogością relikwii świętych Kościoła. Wchodzimy dalej. Po prawej stronie kłębi się spora grupa turystów. Za pancerną szybą znajduje się jedna z najcenniejszych rzeźb na świecie – Pieta. Michał Anioł miał tylko 24 lata, kiedy wykuł w marmurze to arcydzieło. Nieco dalej rząd wiernych w milczeniu dotyka stopy posągu Św. Piotra. Mijamy kolejne ołtarze, kaplice, nagrobki, rzeźby W jednej z kaplic, zwanej Kaplicą Polską znajduje się obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Pomiędzy głosem fotograficznych migawek, pielgrzymi pochłonięci w modlitwie. Pod wspaniałą, świetlistą kopułą Michała Anioła, znajduje się grób Św. Piotra nad którym Bernini wzniósł imponujący baldachim. Ta 28 metrowej wysokości konstrukcja odlana z brązu zagrabionego z dachu Panteonu w 1633 roku, należy do jednych z najsłynniejszych prac artysty. W absydzie kolejne dzieło Berniniego. Gołąb, symbol Ducha Świętego wśród chmur unosi się nad tronem Św. Piotra.

Wąskimi schodami idziemy do królestwa umarłych, katakumb pod bazyliką. Ponad 160 papieży znalazło tu miejsce ostatniego spoczynku, wśród nich pierwszy papież Polak, przy którego skromnym grobie kłębią się tłumy wiernych. W głębi, bogato zdobiony grobowiec Św. Piotra. Pocieszeniem napawa myśl, że przed Bogiem wszyscy ludzie są równi. Opuszczając bazylikę przypominamy sobie słowa Schillera – niemieckiego poety, który po wizycie w Watykanie napisał: „Prawdziwie bogate niebiosa są ich domostwem, bo formy te nie są z tego świata”.

Idziemy dalej. Przed nami im­ponujące zbiory Muzeum Waty­kańskiego. Wizytę w największych muzeach świata, które obejmują tuzin samodzielnych muzeów, rozpoczynamy od Pinakoteki ga­lerii malarstwa. Znajdują się tu dzieła takich malarzy jak: Giotto, Fra Angelico, Filippo Lippi, Le­onardo i Rafael, którego dzieło „Przemienienie Pańskie” należy do najcenniejszych. Potok turystów zapełnia bogato zdobione korytarze okien, z których rozpościera się widok na Ogrody Papieskie pełne przeróżnych gatunków drzew, krzewów, ziół i kwiatów. Jesteśmy w salach egipskich, gdzie można z bliska obejrzeć autentyczne mumie, pozostałe po wspaniałej cywilizacji starożytnego Egiptu. Muzeum Pro Clementino, w którym zgromadzono imponującą kolekcję rzeźb na czele z Apol­lem Belwederskim oraz Grupą Laokoona, którą znaleziono pod Złotym Domem Nerona. Jest i polski akcent. Sala Sobieskiego, w której znajduje się obraz Matejki „Bitwa pod Wiedniem”, ofiarowany papieżowi Leonowi XIII w 200 rocznicę odsieczy. Pomimo ogromnego bogactwa dzieł, wyczuwa się pewne napięcie. Wszyscy zmierzają w jedną stronę do miejsca, które zawładnęło wyobraźnią milionów. Przed nami przylegająca do Pałacu Apostolskiego – Kaplica Sykstyńska zbudowana w XV wieku na polecenie papieża Syk­stusa IV i od tego czasu oficjalnie pełniąca funkcję prywatnej kapli­cy papieża. To tutaj odbywają się konklawe kardynałów, mające na celu wybór nowego papieża. Kaplica ma identyczne wymiary jak biblijna Świątynia Salomona w Jerozolimie. Malowidła na obu ścianach bocznych powstały wraz z kaplicą i przedstawiają sceny z życia Mojżesza i Chrystusa, pędzla Perugina i Botticellego. Kiedy Sykstus IV umiera jego następca Juliusz II chce uczynić kaplicę jeszcze wspanialszą. Angażuje za 6000 złotych dukatów znanego rzeźbiarza z Florencji. Michał Anioł do tej pory nie zajmował się malarstwem, a mimo to stawia niesłychany warunek: przyjmie zlecenie tylko wtedy, jeśli będzie miał wolną rękę w tworzeniu.

O dziwo Papież się zgadza. Po kilku latach dzieło pokrywa sklepienie i przynosi mu nieśmiertelną sławę. Po 20 latach wraca do kaplicy, by ozdobić ścianę ołtarzową. Po siedmiu latach ponownie zadziwia świat. Jednak arcydzieło Michała Anioła spotyka się z krytyką. Papieski mistrz ceremonii, Biagio da Cesena twierdzi, że ze względu na zbyt wiele nagości „dzieło nadaje się do gospody”. Nie dziwi złość urzędnika. Twarz króla piekieł, owiniętego wężem – Minosa, do złudzenia przypomina papieskiego dostojnika. Starania Ceseny przynoszą jednak efekt. Daniele de Woltera otrzymuje od konserwatywnego papieża zlecenie zasłonięcia miejsc intymnych. Do historii przechodzi jednak jako „majtkarz” Michała Anioła. W latach 90-tych XX wieku malowidła Kaplicy Sykstyńskiej przechodzą gruntowną konserwację. Blasku nabierają kolory, znikają domalowane części garderoby, a świat obiegają nowe sensacje.

W gazetach pojawiają się nagłówki „Czy Michał Anioł ukrył w swoim arcydziele tajne przesłanie”. Mnożą się pytania! Kim jest obejmowana przez Boga kobieta w Stworzeniu Adama? Co symbolizuje pępek Adama? Co symbolizują odsłonięte pośladki w Dziele Stworzenia? Przez lata można zgłębiać dzieła i zagadki Watykanu, a prawdopodobnie i tak nie znajdziemy odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania. Jedno jest pewne. Wyjdziemy stąd bogatsi o niezwykłe przeżycia duchowe i artystyczne, a nasza pamięć przez lata będzie wyświetlać obrazy jakie zobaczyliśmy w Stolicy Apostolskiej.

www.niezwyklyswiat.com
https://www.youtube.com/channel/UCeVdFUiZcHw5FX8zB540hIg/videos