Poszukiwania szczątków ofiar „Małego Katynia” na Podkarpaciu

IPN rozpoczął poszukiwanie szczątków ofiar więzienia w Trzebusce, w gminie Sokołów Małopolski. W pobliskich lasach mogą znajdywać się szczątki ok. 300 polskich bohaterów, zamordowanych przez NKWD.

Obóz w Trzebusce powstał  zaraz po wkroczeniu sowietów na tereny dzisiejszego województwa podkarpackiego w sierpniu 1944 roku.  Obóz powstał na terenie gminnego pastwiska, przez blisko 3 miesiące przeszło przez niego ok. 2000 osób, głównie żołnierzy AK i członków Polskiego Państwa Podziemnego. Obóz ostatecznie zlikwidowano w październiku 1944. Większość więźniów została wywieziona na Syberię, część przeniesiono do innych więzień. Około 300 osób zostało jednak rozstrzelanych i pogrzebanych w pobliskim lesie.  Ofiary zabijane były strzałami w tył głowy, czasem przez duszenie lub podrzynanie gardeł. Stąd też to miejsce i wydarzenia nazywane jest „Małym Katyniem”

Prace początkowo mają objąć 7 ha lasów, najczęściej wskazywane przez świadków tamtych wydarzeń.  Badaczom IPN pomagać mają saperzy z jednostki wojskowej w NISKU, dzięki specjalistycznemu sprzętowi mogą wyszukiwać elementy żelazne, w szczególności szczątki naboi i łusek.  Już w pierwszej fazie prac, udało się ustalić miejsca większego skupienia łusek i to tam zostaną zintensyfikowane poszukiwania.

Kłamliwe tablice na temat operacji „Wisła” na Podkarpaciu

Kilka miesięcy temu mniejszość ukraińska w Polsce obchodziła rocznicę tzw. operacji „Wisła”. Zjednoczenie Łemków wykorzystało tę rocznicę do propagowania własnej wizji historii, zasłaniając się przy tym opinią IPN.

Prolog
Pro-ukraińskie Zjednoczenie Łemków na początku 2017 r. wybrało nowe władze. Na czele organizacji stanął Stefan Kłapyk. Sam zainteresowany niedługo później przedstawił Ministerstwu Infrastruktury inicjatywę dotyczącą upamiętnienia deportacji Łemków z 1947 roku, w ramach Operacji „Wisła”.

Sprawa została przekazana PKP S.A., która przesłał propozycję IPN do zaopiniowania. Z dokumentów jednoznacznie wynika, że na tym etapie chodziło jedynie o upamiętnienie ludności łemkowskiej a nie ukraińskiej. W oparciu o tę informację, na początku marca PKP poinformowały resort infrastruktury o pozytywnym zaopiniowaniu umieszczenia tablic na wskazanych dworcach kolejowych. Pod warunkiem uwzględnienia uwag nadesłanych przez Instytut.

 

Szef największej łemkowskiej organizacji w Polsce niedługo później przesłał projekty pięciu tablic z prośbą  ich zaopiniowania. Na wszystkich znajdowała się informacja, że podane liczby wywiezionych osób (np. 11 329 w przypadku stacji Gorlice-Zagórzany) dotyczą „osób narodowości ukraińskiej”. Ponadto, w przypadku tablicy, która miała zawisnąć w Przeworsku, jako fundatorów wskazano na pierwszym miejscu Związek Ukraińców w Polsce, a dopiero dalej Zjednoczenie Łemków. Należy podkreślić, że wcześniej o takich zmianach nie było mowy!

 

Na przełomie kwietnia i maja część tablic została umieszczona na odpowiednich dworcach, m.in. w Sanoku i Gorlicach -Zagórzanach. Już wtedy wywołując kontrowersje.  to kontrowersje. W Gorliach napis na tablicy, mówiący o osobach narodowości ukraińskiej, a pomijający ludność łemkowską, wywołał sprzeciw Łemków z lokalnej organizacji Ruska Bursa. Jej prezes, Paweł Małecki zaznaczał, że „pomniki” o podobnej, bulwersującej treści są stawiane również przez inne organizacje, w tym także cerkiewne.

Czy IPN faktycznie zaakceptował treść tablic?
Jak udało się dowiedzieć dziennikarzom badającym sprawę – niezupełnie. Dr Markowski, który opiniował projekty ZŁ, przyznał że bardzo szybko zwrócono organizacji łemkowskiej uwagę, że musi się tam znaleźć także informacja o przesiedleniu „ludności łemkowskiej”, jednak ci pozostawali głusi na dalsze apele i uważają sprawę za zamkniętą. Zasłaniają się przy tym, że treść tablic została pozytywnie zaopiniowana przez IPN.

Łemkowie protestują
Od inicjatywy Zjednoczenia Łemków odcięła się druga duża organizacja zrzeszająca ludność łemkowską w Polsce, czyli Stowarzyszenie Łemków (SŁ). Jej przewodniczący, Andrzej Kopcza powiedział, że SŁ nie ma nic wspólnego z inicjatywą Zjednoczenia Łemków, a między organizacjami nie było żadnych konsultacji ani uzgodnień w tej sprawie. Kopcza jest również zdania, że inicjatorzy powieszenia tablic nie zmienią ich treści a w sprawie niewiele da się zrobić. Czy ma rację? Jedno jest pewne, przyszłość da nam odpowiedź.

Źródło: Kresy.pl
Zdjęcie: Kresy.pl

Co dalej z najsłynniejszym rzeszowskim pomnikiem?

Pomnik Czynu Rewolucyjnego, bo tak brzmi oficjalna nazwa charakterystycznego pomnika znajdującego się w centrum Rzeszowa, ma zostać usunięty z przestrzeni publicznej. Takiego zdania są pracownicy rzeszowskiego Instytutu Pamięci Narodowej, przeciwny tej decyzji jest prezydent Rzeszowa – Tadeusz Ferenc. 

Co proponuje IPN?
Zdaniem IPN pomnik miałby zostać usunięty z rzeszowskiej przestrzeni publicznej zgodnie z obowiązującą od ponad roku ustawą dekomunizacyjną. Wedle zapisów wynikających z niej zakazane jest propagowanie komunizmu lub innego ustroju totalitarnego poprzez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej. W związku z zapisem ustawy zobligowane do usuwania komunistycznych upamiętnień są samorządy, zgodnie z zaleceniami rzeszowskiego IPN. Instytut w sprawie niesławnego pomnika oficjalnie wypowiedział się latem, w piśmie wysłanym do Rady Miasta. Informowano w nim, że na terenie Rzeszowa są także upamiętnienia, które nie powinny istnieć w przestrzeni publicznej. Co można odczytywać jako sugestię do całkowitego demontażu kontrowersyjnego pomnika.

Odpowiedź prezydenta miasta
Tadeusz Ferenc (były członek PZPR) jednoznacznie nie zgadza się z opinią pracowników IPN. Co więcej prezydent stanął w obronie pomnika i napisał list do dyrektora rzeszowskiego oddziału IPN, w którym podkreślił przywiązanie mieszkańców do pomnika. W swojej argumentacji powoływał się również na walory artystyczne i historyczne monumentu. Ferenc swoje stanowisko tłumaczył tym, iż w jego opinii pomnik jest integralnym elementem miejskiego krajobrazu od ponad 40 lat, a także stanowi najbardziej rozpoznawalny symbol Rzeszowa.

Co dalej z pomnikiem?
Prezydent Rzeszowa jest zdeterminowany by bronić pomnika. Dlatego też poprosił, aby do dyskusji na jego temat zostały włączone środowiska artystyczne oraz mieszkańcy, którzy także mają wypowiedzieć się w sprawie jego przyszłości. Historycy z IPN zapewniają, że ich zdanie w sprawie monumentu jest niezmienne. Mimo to zapewniają, są gotowi na dalsze rozmowy. Ich zdaniem kluczowa będzie również opinia konserwatora, która będzie miała wpływ na ostateczny kształt formułowanych przez IPN wniosków.

Historia pomnika
Pomysłodawcą budowy pomnika był I sekretarz KW PZPR w Rzeszowie Władysław Kruczek. Prace przy budowie pomnika ruszyły w 1967. Wykonawcą rzeźby Nike i z drugiej strony pomnika twarzy chłopa, żołnierza i robotnika ze sztandarem rewolucji był rektor krakowskiej ASP – Marian Konieczny (poseł na Sejm PRL VIII i IX kadencji z ramienia PZPR, członek Rady Krajowej PRON w 1983 r.).
Pomnik od 2006 r. znajduje się na terenie należącym do zakonu oo bernardynów. Pomnik nie został wyłączony w akcie przekazania gruntu, nie jest również wpisany do rejestru zabytków. Zakonnicy na otrzymanym terenie wybudowali ogólnodostępne ogrody i podziemny parking, nie mają jednak planów co do przyszłości pomnika.

Zdjęcie: Paweł Litwin

Rocznica agresji ZSRR na Polskę. Uroczystości w Przemyślu

W Przemyślu przy ul. Lwowskiej upamiętniono 78 rocznicę agresji sowieckiej na Polskę. Uroczystości odbyły się przed Grobem Katyńskim znajdującym się na Cmentarzu Wojskowym, oraz pod pomnikiem Ściana Straceń gdzie 29 listopada 1943 roku Niemcy rozstrzelali dziesięciu przemyskich patriotów w zemście za atak polskiego podziemia na fabrykę w której produkowano sprzęt na front wschodni.

 

Uroczystości przed Grobem Katyńskim

Wydarzenie rozpoczęło nabożeństwo w kościele OO. Karmelitów Bosych  w intencji ofiar sowieckich oraz zmarłych i żyjących sybiraków. Msze uświetniły poczty sztandarowe, Salezjańska Orkiestra Dęta „Augistino”, oraz kompania honorowa wojska Polskiego . Po nabożeństwie uroczystość przeniosła się pod Pomnik poświęcony zesłańcom Sybiru i Ofiarom Katynia, gdzie swoje przemówienia wygłaszali m.in Posłowie na Sejm RP Andrzej Matusiewicz oraz Wojciech Bakun, Prezydent miasta Przemyśl Robert Choma i Sekretarz Oddziału Związku Sybiraków w Przemyślu Marian Boczar, po czym odczytano list Marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego oraz Poseł na Sejm Anny Schmidt-Rodziewicz. W dalszej części zostały złożone kwiaty przez prezydenta miasta Przemyśl Roberta Chomę oraz przybyłe delegację oraz odśpiewano hymn. Wzruszającym momentem było wspomnienie żyjących sybiraków o swojej historii.

 

 

Ściana Straceń

Drugą uroczystością było upamiętnienie bohaterów pod ścianą straceń, zorganizowana przez pobliską szkołę podstawową nr 15 wraz z Januszem Galiczyńskim, który odremontował ów pomnik. Ponadto w wydarzeniu wziął udział wicewojewoda podkarpacki Piotr Pilch, Związek Sybiraków, orkiestra Ochotniczej Straży Pożarnej w Medyce, oraz liczni mieszkańcy Przemyśla. W czasie uroczystości wartę trzymali żołnierze 5. Batalionu Strzelców Podhalańskich.

Zamordowani pochodzili z Przemyśla i Żurawicy, niektórzy należeli również do Armii Krajowej.  26 listopada 1943 oddział AK „Piskorz” w sile pięciu osób podpalił fabryk produkującą wozy, zniszczone zostały magazyny, hala fabryczna i spora część sprzętu, a straty oszacowano na pół miliona złotych. Po udanym sabotażu hitlerowcy przyprowadzili dziesięciu losowo wybranych więźniów których podstawiono pod ścianą i rozstrzelano. Ściana zachowała się do dzisiaj z licznymi śladami po pociskach. Zabitych pochowano w zbiorowej mogile na Zasaniu po znalezieniu ciał na terenie frontu „Lipowica”, gdzie zwłoki leżały bez trumien na głębokości 1.5 metra.

Rozstrzelani zakładnicy to:
Gaweł Stanisław pseudonim ,,Tajland” z Przemyśla
Józefowicz Tadeusz dyspozytor PKP z Przemyśla
Panczyj Stanisław inżynier z Przemyśla
Leszczyński Stanisław pseudonim ,,Okoń” listonosz z Przemyśla
Kiełt Eugeniusz pseudonim ,,Lis” z Przemyśla
Rusiecki Jan st. ogniomistrz 22 p.a.l. 9 pułk artylerii lotniczej) z Przemyśla
Paczkowski Andrzej plutonowy 5 pułku strzelców Podhalańskich z Przemyśla
Groyecki Oskar emerytowany urzędnik z Żurawicy
Wrona Bronisław emeryt z Żurawicy
Kasak Andrzej z Żurawicy