Dobiegła końca akcja ratownicza pod Nanga Parbat w Himalajach, gdzie polscy himalaiści próbowali wejść na szczyt. Jednego z Polaków nie udało się ściągnąć z gór.

Tomasz Mackiewicz, polski himalaista pozostanie pod Nanga Parbat. Nie udało się dotrzeć do himalaisty, który po długiej i męczącej wspinaczce potrzebował pomocy.

Tegoroczna wspólna wyprawa Tomka i Elisabeth Revol, francuskiej himalaistki,  rozpoczęła się pod koniec grudniu ubiegłego roku. Jej celem było zimowe wejście na Nanga Parbat. 15 stycznia, po aklimatyzacji, zespół, podjął próbę zdobycia szczytu. Po 10-dniowej akcji, 25 stycznia, miał nastąpić właściwy atak szczytowy. Z bazy widziano zespół na wysokości ok. 8 tys. metrów. Jednak później chmury przesłoniły kopułę szczytową, stąd nie ma jeszcze pewności czy Tomkowi i Eli udało się zdobyć szczyt. Po kilku godzinach przyszły informacje o problemach zespołu.

Tomek miał cierpieć na ślepotę śnieżną oraz zdradzać objawy choroby wysokościowej. Elisabeth sprowadziła go z wysokości 7400 na 7200, a następnie już samotnie rozpoczęła zejście. 27 stycznia została zorganizowana spektakularna akcja ratunkowa prowadzona przez polski zespół z Narodowej Zimowej Wyprawy na K2.

28 stycznia Elizabeth Revol została bezpiecznie sprowadzona na dół. Niestety, zespół ratunkowy ocenił, że ze względu na wysokość na jakiej znajduje się Tomek, jego stan (“agonalny”) przy ostatnim kontakcie oraz panujące warunki nie ma możliwości podjęcia akcji ratunkowej.

Francuska, którą udało się ściągnąć z góry, ma odmrożone ręce i stopy. Mackiewicz pozostał na wysokości ok. 7300 m. Jego rodzina i bliscy podziękowali służbom za próbę ratowniczą, jednak przyznali, że narażanie życia i zdrowia innych osób w tak strasznych warunkach, byłoby niebezpieczne.