13 grudnia 1981 r. gen. Wojciech Jaruzelski wprowadził na terenie całego kraju stan wojenny. Dziś mija 36 rocznica od tego wydarzenia.

Gdy 36 lat temu program w telewizji przerwało przemówienie generała Jaruzelskiego, w wielu polskich domach pojawił się niepokój i strach. Milicja i Służby Bezpieczeństwa internowały wielu Polaków, osadzając ich na nawet kilka lat w więzieniach. 12 grudnia  władze rozpoczęły akcję zatrzymywania działaczy „Solidarności”. W ciągu kilku dni w 49 ośrodkach internowania umieszczono około 5 tys. osób. W tej akcji użyto 80 tys. żołnierzy, 30 tys. milicjantów, 1750 czołgów, 1900 wozów bojowych i 9 tys. samochodów.

Wiele osób o wprowadzeniu stanu wyjątkowego dowiedziało się z mszy świętej, gdyż była to niedziela. W telewizji nie pojawił się oczekiwany przez najmłodszych „Teleranek”, a mróz zdał się doskwierać jeszcze bardziej niż zwykle.

Ks. prałat Stanisław Bartmiński, proboszcz parafii w Krasiczynie, na antenie Polskiego Radia Rzeszów wspomniał, że czas stanu wojennego był dla wielu ludzi okresem żałoby narodowej. Podczas nabożeństw wierni śpiewając hymn „Boże, coś Polskę…” kończyli błaganiem „Ojczyznę wolną racz nam zwrócić, Panie”. 

Zwykłe wyjście na ulicę w tym czasie nie było zwykłe. ZOMO kontrolowało każdego. Wszelkie listy, telefony, korespondencje poddawane były cenzurze. 

 Władza ciemiężyła lud, by podporządkować go sobie. Otuchy dodawała nadzieja, jaka przeradzała się w strajki, często krwawe i bolesne.

Nadchodzące święta Bożego Narodzenia nie miały być takie jak dotąd.